Znaczący wzrost liczby przeszczepów wymaga czasu

NIK oceniła system polskiej transplantologii w latach 2007- 2010. Kontroli poddano Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne Do Spraw Transplantacji Poltransplant, ośrodki transplantacyjne, a także Ministerstwo Zdrowia oraz NFZ.

NIK potwierdziła, że system kwalifikowania pacjentów do przeszczepu działa sprawnie i wyklucza wykonanie przeszczepu osobie spoza Krajowej Listy Oczekujących. O kolejności na Liście decydują wyłącznie kryteria medyczne. Tylko stan bezpośredniego zagrożenia życia stwarza możliwość wykonania przeszczepu poza kolejnością, jednak z odnotowaniem na Krajowej Liście Oczekujących.

Od czasu gwałtownego spadku liczby przeszczepień w 2007 roku, następuje powolny, ale systematyczny ich wzrost. Do 2010 liczba transplantacji narządów od dawców zmarłych wzrosła o 38,5 % (z 943 w roku 2007 do 1306 w roku 2010). Jednak w stosunku do roku 2006 zwiększyła się nieznacznie - o 7,2 % (w roku 2006 wykonano 1218 przeszczepów). W tym samym okresie lista oczekujących na przeszczepienie narządów wydłużyła się o 18% (z 1630 do 1923).

Niezmiennie najwięcej pacjentów czeka na przeszczep nerki; od pierwszej dializy do przeszczepu mijają średnio niemal trzy lata, a od zgłoszenia na listę oczekujących - od 7 do 12 miesięcy. Średni czas oczekiwania na planowy przeszczep wątroby w latach 2007-2009 wynosił 5 miesięcy. Na przeszczep nerki czeka się w Polsce od zakwalifikowania 9-12, na wątrobę 4-6 miesięcy.

Problemu kolejek do przeszczepu nie da się rozwiązać szybko i prosto. Ilość narządów do przeszczepu zależy przede wszystkim od sprawności systemu w zakresie identyfikowania i zgłaszania potencjalnych dawców. Nie wystarczy wykształcić koordynatorów ds. pobrań, których już jest ponad 400. W szpitalach pracuje ich ponad 150, ale wciąż wielu czeka na zatrudnienie.

- Rozmowy o zatrudnieniu koordynatorów rozpoczynamy od dyrektorów szpitali. To od nich zależy, czy system w ich placówkach będzie działał sprawnie - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jolanta Walikowska-Hołowenko, dyrektor ds. administracyjnych Poltransplantu.

- Jednak koordynator ds. pobrań to dla szefów szpitali nierzadko dodatkowe kłopoty i procedury, często marginalne wobec tych, z którymi na co dzień spotykają się w swoich placówkach - niskimi kontraktami, zadłużeniem placówek - dodaje dyrektor Walikowska-Hołowenko, ale zaznacza, że z czasem sytuacja w tej materii na pewno się poprawi. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH