Zielona Góra: marszałek, wojewoda i NFZ przyjrzą się pracy pogotowia

Po artykule Gazety Wyborczej opisującym przypadek 3-letniej Oli, która z bólem ucha przez ponad godzinę czekała na pomoc lekarską w zielonogórskim pogotowiu, sprawę zbadają NFZ, wojewoda i marszałek.

Zgodnie z kontraktem z NFZ lekarz pediatra zielonogórskiego pogotowia powinien przyjmować od godz. 18, ale matka z chorą dziewczynką musiała czekać na pomoc ponad godzinę. Czy to normalne, że personel tak ważnej stacji się spóźnia?

Okazuje się, że historia małej Oli nie jest wyjątkiem. Lekarze często zaczynają dyżury od godz. 19 - informuje Gazeta, przytaczając wypowiedzi rodziców małych pacjentów.

Głos zabrali także sami lekarze. Proszą o anonimowość. Przyznają, że spóźnienia są normą, ale nie wynikają z ich złej woli. Faktem jest, że do godz. 18 dyżurują w przychodniach albo szpitalnych oddziałach. - Godzina jest nam potrzebna na dojazd, by w przelocie coś szybko zjeść - tłumaczy jeden z lekarzy pogotowia. - Nikt z nas nie rzuci swojej podstawowej pracy, bo z dyżurów na pogotowiu się nie wyżyje.

Więcej: gazeta.pl

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH