Zdaniem ekspertów: biotechnologia jest szansą dla chorych na SM

Dostępne leki na stwardnienie rozsiane (SM) nie są w stanie pomóc wszystkim pacjentom z tym schorzeniem. Rozwój biotechnologii sprawia jednak, że powstają nowe możliwości leczenia SM ukierunkowane na indywidualne potrzeby chorych - oceniają eksperci. Rozmawiali o tym lekarze i pacjenci w czwartek (10 maja) na spotkaniu prasowym w Warszawie.

Jak wyjaśnił prof. Krzysztof Selmaj, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Akademii Medycznej w Łodzi, personalizacja leczenia SM będzie polegać m.in. na tym, że leki będą dobierane pacjentom na podstawie profilu genetycznego i obrazu mózgu uzyskanego przy pomocy rezonansu magnetycznego (MRI).

- SM jest chorobą bardzo zmienną - zaznaczył prof. Selmaj.

Dotyczy to na przykład przebiegu schorzenia, które może mieć postać tzw. rzutowo-remisyjną - kiedy objawy występują rzutami, a następnie ustępują (remisja), wtórnie postępującą - kiedy występują rzuty choroby, a jednocześnie stan pacjenta ulega stałemu pogorszeniu oraz najrzadszą postać - tzw. pierwotnie postępującą, w której nie obserwuje się wyraźnych rzutów i cofania objawów.

Różnice u chorych na SM dotyczą ponadto lokalizacji zmian w mózgu oraz ich obrazu w badaniu MRI - u niektórych pacjentów mogą przeważać ogniska zapalne, u innych degeneracja włókien nerwowych.

- Obecnie coraz częściej mówi się, że SM to grupa chorób, której na razie nie potrafimy podzielić - powiedział prof. Selmaj. To sprawia, że nie wszyscy pacjenci reagują na terapię dostępnymi lekami tak, jak można by się spodziewać. Dlatego ciągle trwają prace nad nowymi lekami.

Jak przypomniał prof. Selmaj, w latach 80. nie było praktycznie żadnych skutecznych metod terapii SM. Pierwszym lekiem, który zamienił losy części chorych był wyprodukowany przy pomocy technik biotechnologicznych interferon beta (IFN-beta). Zarejestrowano go do leczenia pacjentów z SM w 1993 r. Pomaga on ok. 30 proc. chorym.

Chorych, u których nie zadziałają starsze leki immunomodulujące (IFN-beta czy octan glatirameru), można leczyć nowszymi, jak przeciwciało monoklonalne o nazwie natalizumab czy pierwszy doustny lek na SM - fingolimod.

- Niestety, w Polsce mamy ciągle bardzo ograniczony dostęp do leków podstawowych: interferonu beta czy octanu glatirameru - powiedział prof. Selmaj.

Według niego, problemem jest np. to, że polscy chorzy na SM mogą stosować te leki najwyżej przez 5 lat (do niedawna mogli najwyżej przez 3 - PAP). Tymczasem, na całym świecie standardem jest, że stosuje się je dopóty dopóki przynoszą efekty.

Jeszcze gorzej jest z dostępem do leków nowej generacji, które są bardzo drogie, ale w żadnym stopniu nierefundowane.

Tymczasem, na świecie możliwości terapii SM ciągle się poszerzają. Już niedługo mają być zarejestrowane nowe preparaty o innych mechanizmach działania, jak przeciwciało monoklonalne alemtuzumab czy lek o skrótowej nazwie BG12. Prowadzone są również badania nad pierwszym lekiem, o nazwie anty-lingo 1, który jako pierwszy ma pobudzać naprawę osłonki mielinowej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH