W karetkach w słubickim pogotowiu jeżdżą też osoby bez uprawnień. Żeby to ukryć przed funduszem, dokumenty podbijają ratownicy medyczni, których nie było na dyżurze - informuje Gazeta Lubuska.

Zgodnie z przepisami w karetce powinny jeździć co najmniej dwie tzw. osoby medyczne: lekarz lub ratownicy. Tymczasem jeździ na przykład położna i strażak, którzy nie mają odpowiednich uprawnień.

Pracownik pogotowia twierdzi, że oddziałowa Szpitalnego Oddziału Ratunkowego namawia przeszkolonych pracowników, żeby podbijali karty wyjazdowe za tych, którzy są dopiero w trakcie nauki zawodu. - Chłopaki nie chcą tego robić, ale wielu robi, bojąc się nieprzyjemności w pracy - opowiada. - Mówiliśmy, żeby dali nam to na piśmie, ale nic z tego. To jest niby taka nieoficjalna prośba dyrekcji - dodaje.

Położna, o której mówi, to Barbara Szostak, która jest również przewodniczącą Rady Miejskiej w Rzepinie. W pogotowiu przepracowała ponad 25 lat. Wcześniej była dyspozytorką, a przez ostatnie osiem lat jeździła w karetce. Żeby móc to dalej robić, rozpoczęła kurs dla ratowników medycznych, bo w 2006 r. zaczęła obowiązywać ustawa o ratownictwie medycznym. Wynika z niej, że tylko osoby przeszkolone w tym kierunku mogą jeździć w pogotowiu.

- Gdy Narodowy Fundusz Zdrowia zorientował się, że na części dokumentów ze Słubic są pieczątki położnej, zakwestionował je - opowiada rozmówca Gazety Lubuskiej. - Po tym wszystkim mieli ją zdjąć z karetki, ale dalej jeździ.

Gdy dziennikarze poprosili B. Szostak o spotkanie, zaproponowała, żeby odbyło się ono w obecności dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Słubicach Katarzyny Lebiotkowskiej. Tak się stało. Po długiej rozmowie dyrektorka poprosiła o autoryzację wypowiedzi zarówno swojej, jak i B. Szostak, tłumacząc że tylko ona może wypowiadać się w prasie w sprawie szpitala. Z tego też powodu nie zgodziła się, żeb dziennikarze rozmawiali z oddziałową SOR-u. Potem jednak przesłała do redakcji swoje stanowisko zaznaczając, że tylko na taki komentarz się godzi.

Napisała m.in.: - Nic nie wiem na temat rzekomych nieprawidłowości czy nierzetelności pracowników pogotowia w zakresie wypełniania dokumentacji - sprawie na pewno się przyjrzę. Jeżeli taki proceder miał miejsce i będą na to dowody, to oczywiście wyciągnę określone konsekwencje w stosunku do osób, które się tego dopuściły. Sytuacja ta wymaga głębszej analizy i obiecuję się tym zająć w trybie natychmiastowym.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH