Mimo że oficjalne statystyki epidemiologiczne mówią o stopniowym spadku nowych zachorowań na gruźlicę w Polsce, trzeba zdać sobie sprawę, żę nadal ponad 10 000 Polaków każdego roku zapada na tę niebezpieczną chorobę.

W powszechnym odczuciu lekarzy sytuacja nie jest tak dobra jakby wskazywały na to oficjalne dane. Aż 75 procent z nich uważa, że liczba zachorowań na gruźlicę rośnie. Z czego wynika różnica między oficjalnymi statystykami a obserwacjami lekarzy praktyków? – System zbierania danych na temat nowych zachorowań na gruźlicę jest anachroniczny, placówki służby zdrowia często nie dopilnowują tego obowiązku – komentuje Tadeusz M. Zielonka, ekspert zajmujący się od lat gruźlicą.

Podstawowym problemem w leczeniu gruźlicy jest coraz większe rozprzestrzenienie prątków gruźlicy opornych na standardowe leczenie (tzw. XDR-TB). Młodzi polscy lekarze skarżą się jednak na jeszcze jedną trudność związaną z rozpoznawaniem gruźlicy – jej mniejsza niż kilkadziesiąt lat temu częstość, przy mało charakterystycznych objawach sprawia, że rzadko w diagnostyce różnicowej bierze się pod uwagę gruźlicę. Pacjenci chodzą ze swoimi dolegliwościami od lekarza do lekarza, miesiącami nie uzyskując prawidłowego leczenia, a w międzyczasie nieświadomie zarażają kolejne osoby.

Lekarze podkreślają, że gruźlica nie zniknęła, natomiast zniknął cały szereg działań profilaktycznych. Ograniczono liczbę szczepień, zlikwidowano też próby tuberkulinowe, odstąpiono od badań profilaktycznych w postaci obowiązkowego RTG klatki piersiowej, zniknęły poradnie „G”.

Zdaniem lekarzy zagrożenie gruźlicą jest duże, wynika ono między innnymi z obniżenia standardów życia wielu ludzi i niedożywienia. Nie bez znaczenia jest też coraz liczniejsza migracja ludności zza wschodniej granicy, zwłaszcza tej zakażonej lekoopornymi prątkami.

Problemem jest także to, że w Polsce nie istnieją przepisy umożliwiające skuteczne leczenie osób chorych na gruźlicę niewyrażających na to zgody. Nierzadko spotyka się chorych, którzy nie chcą poddać się leczeniu. Chorzy ci, przebywając w pomieszczeniach z osobami zdrowymi, zarażają inne, nieświadome zagrożeniu osoby.

Co trzeci człowiek na świecie jest zakażony prątkiem gruźlicy, co jednak nie oznacza choroby. Dopiero znacznie osłabienie odporności (przy niedożywieniu, nadużywaniu alkoholu i narkotyków, biedzie) może wywołać proces, w wyniku którego zaczyna się rozwijać choroba. W jej wyniku co roku umiera ponad 2 miliony ludzi.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH