Ośmiu lekarzy z ponad 15-osobowej ekipy jeżdżącej karetkami ogólnolekarskimi w białostockim pogotowiu złożyło wypowiedzenia z pracy ważne z dniem 1 pażdziernika. To efekt konfliktu między dyrektorem a pracownikami, którzy od dawna domagają się podwyżek.


Teraz za godzinę dyżuru dostają od 22 do 24 złotych, chcą -  40 złotych. Dyrekcja proponowała im podwyżkę do 28 zł za godzinę, ale ta propozycja nie została zaakceptowana.

Sytuacja w białostockim pogotowiu od kilku miesięcy jest napięta. Pracownicy, którzy od dawna domagają się 40 proc. podwyżek płac dla wszystkich, organizowali akcje protestacyjne. Na początku lipca część załogi stacji podczas pikiety przed urzędem marszałkowskim, zażądała odwołania dyrektora pogotowia. Do dziś marszałek nie podjął decyzji, co będzie dalej z szefem stacji.

Do zatargów o wynagrodzenia doszły jeszcze problemy finansowe. Wojewódzka stacja w Białymstoku musi zwrócić ponad 1,8 mln zł Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Stało się tak z powodu niewykonania warunków kontraktu w 2007 roku. Chodzi o pieniądze przeznaczone na karetki, które miały całą dobę dyżurować w mniejszych miejscowościach województwa: m.in. Czarnej Białostockiej, Brańsku, Krynkach, Bielsku Podlaskim i Zabłudowie. Niedawna kontrola wykazała jednak, że stały one tam tylko w nocy oraz w święta.

Podlaski oddział NFZ uważa, że w tej sytuacji pieniądze były pobierane i wykorzystywane niezgodnie z umową. Wystąpił więc o zwrot 1,7 mln zł plus 150 tys. zł kary. Dla pogotowia oznacza to nawet utracenie płynności finansowej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH