W Polsce zatruciu grzybami ulega od kilkuset do tysiąca osób rocznie. Na szczęścia umiera z tego powodu coraz mniej rodaków, ale wciąż zdarzają się takie tragedie.

Sanepid i lekarze ostrzegają, że najczęściej ofiarami zatruć padają osoby, którym wydaje się, że dobrze znają się na grzybach...

Tomasz Misztal z Głównego Inspektoratu Sanitarnego mówi, że najczęstszą przyczyną tragicznych pomyłek są grzyby młode, bez wykształconych cech danego gatunku. Dlatego należy zbierać wyłącznie te, które są wyrośnięte i dobrze wykształcone.

Jednym z najbardziej trujących grzybów jest muchomor sromotnikowy, który zawiera 12 toksyn, w tym dwie śmiertelne. Już 1 mg na 1 kg masy ciała może zabić, ponieważ toksyny powodują niewydolność wątroby i nerek, czasu na ratunek nie ma zbyt dużo.

GIS radzi, by zbierać wyłącznie te grzyby, co do których nie mamy wątpliwości, że są jadalne lub skorzystać z bezpłatnej porady w stacjach sanepidu.

Muchomor sromotnikowy mylony jest najczęściej z gąskami i kaniami. Jak przekonują eksperci, najprostszą metodą uniknięcia tragedii jest omijanie grzybów blaszkowatych.

Punkty skupu grzybów oraz właściciele targowisk, na których handluje się grzybami, mają obowiązek zatrudniania osób z uprawnieniami klasyfikatora grzybów. Grzyby świeże, rosnące w warunkach naturalnych wolno sprzedawać w placówkach handlowych lub na targowisku pod warunkiem uzyskania atestu klasyfikatora lub grzyboznawcy i umieszczenia w miejscu sprzedaży informacji o gatunku grzybów oraz nazwiska i adresu sprzedawcy.

GIS przypomina, by zbierać grzyby w przewiewne koszyki, a nie w reklamówki foliowe, ponieważ powoduje to zaparzanie i przyspiesza psucie. Nie należy też przechowywać zbyt długo świeżych grzybów ani przyrządzonych z nich potraw.

Dr Jacek Graliński, dyrektor ds. klinicznych Centrum Zdrowia Dziecka radzi, że jeżeli dojdzie do zatrucia, najprostszym sposobem usunięcia treści żołądkowej jest jak najszybsze wywołanie wymiotów, choćby przez wsadzenie dwóch palców w gardło. Dzięki w ten sposób zdobytej próbce laboratorium będzie mogło określić, jaki grzyb wywołał zatrucie. 

Według Gralińskiego, nie można dać się zwieść łagodnym objawom. Rozwój choroby przebiega dość podstępnie. Po zjedzeniu muchomora sromotnikowego następuje okres utajenia, który może trwać od 6 do 24 godzin. Czujemy wtedy osłabienie, dopadają nas nudności, wymioty, wzrasta temperatura ciała. Wszystko wygląda jak zwykłe zatrucie pokarmowe.

Jednak po okresie utajenia, choroba postępuje w sposób dynamiczny, wręcz drastyczny - żółtaczka, niewydolność wątroby, nerek, zaburzenia świadomości, łącznie z jej utratą. To ostatni dzwonek, chociaż zwykle bywa już za późno.

Ratunkiem w takich przypadkach jest intensywna terapia. Włącza się procedury, które nie są możliwe do wykonania w mniejszych szpitalach, np. dializę albuminową, czyli tzw. sztuczną wątrobę. Dializa może być skuteczna jedynie przez kilka dni, ale tych kilka dni często ratuje życie. Daje szansę znalezienia dawcy i czas na przeszczep wątroby.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH