Z gruźlicą sobie jeszcze nie poradziliśmy

To nieprawda, że z gruźlicą sobie poradziliśmy, a śmiertelne żniwo zbiera ona jedynie w krajach trzeciego świata - przekonywali eksperci na VI Konferencji z okazji Światowego Dnia Gruźlicy, który obchodzony był 24 marca.

- Nadal trawa epidemia gruźlicy. W Europie najwięcej zachorowań przypada na państwa znajdujące się w pobliżu naszego kraju, takie jak Litwa, Estonia, Ukraina i Rosja - powiedziała Paulina Miśkiewicz, dyr. Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce.

Dr Tadeusz M. Zielonka, przewodniczący warszawsko-otwockiego oddziału Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc powiedział, że im bardziej na wschód naszego kontynentu, tym większa jest zapadalność na gruźlicę.

- Mężczyźni dwukrotnie częściej chorują niż kobiety, czego wcześniej nie było. Są oni na ogół w wieku 50-54 lat - powiedziała prof. Ewa Augustynowicz-Kopeć z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. Na Mazowszu 10 proc. chorych na gruźlice to bezdomni.

- Niepokojące jest, że dostęp do niektórych leków na gruźlicę jest utrudniony z powodu biurokratycznej procedury - powiedziała w rozmowie z PAP prof. Zofia Zwolska z komitetu organizacyjnego konferencji. Dodała, że jest to pierwsza taka sytuacja w leczeniu gruźlicy od 50 lat.

Chodzi o dwa leki: izoniazyd i etambutol, stosowane w niestandardowej terapii. Z pozostałymi najczęściej stosowany lekami nie ma kłopotów - dodał Antoni Blachnio, dyr. Mazowieckiego Centrum Leczenia Chorób Płuc i Gruźlicy w Otwocku.

Czytaj też. Gruźlica 2012: nadal brakuje leków - czas mija, problem pozostaje

Etambutol jest bezpłatnie przesyłany dla chorych na adres przychodni, w której leczy się pacjent, przy czym warunkiem jego przyznania jest rejestracja chorego w Krajowym Rejestrze Zachorowań na Gruźlicę.

- W Polsce 10 proc. chorych na gruźlicę nie figuruje w krajowym rejestrze tej choroby, a to oznacza, że nie są oni leczeni - stwierdziła Zofia Zwolska.

Podkreślono, ze ustawa o chorobach zakaźnych i zakażeniach nie wskazuje, co zrobić z prątkującym pacjentem, który uporczywie i złośliwie uchyla się od leczenia. A jest ono długie i dokuczliwe. Powinno trwać co najmniej 180 dni, przy czym pobyt w szpitalna, w izolacji - nie krócej niż 30. Jeśli do szpitala trafia pacjent z zaawansowaną chorobą, leczenie szpitalne może się przedłużyć nawet do 90 dni.

Dr Piotr Dąbrowiecki z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, poinformował PAP, że zdarzają się ucieczki chorych ze szpitala. Placówka powiadamia wtedy sanepid, a pacjent jest poszukiwany jest przez policję i doprowadzany na leczenie. Bywa jednak, że po tygodniu terapii chory ucieka ponownie i wszystko zaczyna się od początku.

Więcej: www. naukawpolsce.pap.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH