Wrocław: pracownik szkoły ma gruźlicę, przebadają ponad 800 osób

Konserwator pracujący we wrocławskiej Szkole Podstawowej nr 3 zachorował na gruźlicę. Zakażenie prątkiem gruźlicy trzeba będzie wykluczyć u 757 uczniów oraz 77 nauczycieli.

Jak podaje Gazeta Wrocławska, pracownik szkoły jest hospitalizowany w Dolnośląskim Centrum Chorób Płuc. Szkoła została o tym fakcie poinformowana przez lecznicę. Dyrektor placówki podjęła decyzję o profilaktycznych badaniach zarówno dzieci, jak i nauczycieli, którzy mogli mieć kontakt z konserwatorem. Badaniami mają zostać objęte również osoby spoza placówki, które korzystały ze szkolnego basenu.

Dzieci - uczące się w szkole nr 3 oraz te, które korzystały w tym roku szkolnym lub ubiegłym z basenu - będą miały wykonaną próbę tuberkulinową, rodzice prześwietlenie płuc. Nauczyciele otrzymają od lekarzy medycyny pracy skierowanie na prześwietlenie płuc.

Czytaj też. Gruźlica 2012: nadal brakuje leków - czas mija, problem pozostaje

Gruźlica wciąż stanowi na świecie poważny problem: rocznie rejestrowanych jest około 8 mln przypadków, umiera blisko 2 mln osób. Ogólny wskaźnik śmiertelności wynosi 23 proc., ale w krajach, w których liczba nosicieli wirusa HIV jest duża, wskaźnik umieralności sięga 50 proc.

W Polsce gruźlica nie jest problemem medycznym wykazującym tendencję wzrostową - stanowi raczej margines chorób pulmonologicznych. Zdaniem prof. Marii Korzeniowskiej-Koseli z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, możemy mówić o małej transmisji choroby w naszej społeczności. Chorują raczej ci, który byli zakażeni przed laty, a obecnie, w wyniku procesu starzenia i zmniejszenia odporności, dochodzi u nich do reaktywacji zakażenia.

Przez wieki medycyna odnotowała znaczący postęp, ale w przypadku walki z gruźlicą, jedna zasada decydująca o sukcesie w zahamowaniu rozprzestrzeniania się choroby pozostała niezmienna: chodzi o oddzielenie prątkującego chorego od osób zdrowych.

Obecnie tę kwestię w Polsce powinna regulować ustawa o chorobach zakaźnych i zakażeniach. Jednak dr Iwona Witkiewicz, zachodniopomorski konsultant w dziedzinie chorób płuc, ordynator oddziału gruźlicy i chorób płuc w Szpitalu Szczecin-Zdunowo ocenia, że system opisany w ustawie ma pewne drobne, ale pełne konsekwencji luki. Ustawa nie wskazuje, co zrobić z prątkującym pacjentem, który uporczywie i złośliwie uchyla się od leczenia.

Problem jest tym większy, że proces leczenia jest długi, a przez to dotkliwy. Trwa nie krócej niż 180 dni, a jego faza szpitalna, czyli okres izolacji, nie krócej niż 30. Jeśli do szpitala trafia pacjent z zaawansowaną chorobą, średnia leczenia szpitalnego przedłuża się do 90 dni.
Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH