Połowa pielęgniarek Dolnośląskiego Centrum Transplantacji Komórkowych we Wrocławiu jest na zwolnieniu, a szpital przyjmuje tylko osoby w stanie krytycznym.

Gdy pielęgniarki i salowe zaczęły się skarżyć na swędzenie skóry stóp i dłoni i ud, 14 grudnia profesor Andrzej Lange, szef DCTK, skierował je na badania dermatologiczne. Od tego dnia pielęgniarki jedna po drugiej idą na zwolnienia. W piątek z 45 pielęgniarek i salowych zostało 20. Reszta wróci do pracy dopiero w nowym roku.

A ponieważ personel choruje, lekarze wypisują do domów pacjentów z chorobami krwi i układu krążenia. Normalnie pracuje tylko oddział potransplantacyjny. Kierownik Kliniki Dermatologii AM profesor Eugeniusz Baran, który badał chore pielęgniarki, stwierdził u wszystkich takie same objawy i zapalenie skóry. Przyznał, że nie wygląda to na świerzb i bez wątpienia wskazuje na działanie czynników zewnętrznych – pisze Gazeta Wyborcza.

Zarówno prof. Baran, jak i prof. Lange nie wykluczają, że uczulenie mogły wywołać środki dezynfekujące. Ale jako powód podają też prace remontowe prowadzone na oddziale chorób płuc w szpitalu. Obie placówki mieszczą się w tym samym budynku, mają ten sam system wentylacyjny.

– Na podrażnienia złożyło się wiele czynników: agresywne środki czyszczące, alergeny grzybicze oraz pył napływający szybami wentylacyjnymi, a skóra pielęgniarek jest bardzo wrażliwa, stąd taki efekt – uważa profesor Lange.

Jednak Wacław Tarnowski, główny specjalista ds. BHP w centrum transplantacji, wyklucza środki czyszczące.

– Szyby wentylacyjne powinny być przeczyszczone i odkażone, a podczas prac remontowych powinno się je zabezpieczać wełną mineralną. Mocnego zapylenia nie było, ale wyziewy były odczuwalne – mówi Gazecie Wyborczej.

Nadzorujący na Dolnym Śląsku służbę zdrowia wicemarszałek Jerzy Łużniak w poniedziałek przyjechał na Grabiszyńską. Przyznał, że przypadek zbiorowych zachorowań jest niezwykły, ale jest przekonany, że zanieczyszczona wentylacja nie miała wpływu na uczulenie pielęgniarek. Dlaczego? – 8 grudnia w dzienniku budowy wpisano, że szyby wentylacyjne zaślepiono styropianem i uszczelniono pianką izolacyjną – mówi Łużniak.

Ale robotnicy na pewno nie zabezpieczyli wentylacji na dachu, bo sami kominiarze się tam nie dostali. Nie ma ławek kominiarskich, więc nie sprawdzili wentylacji od tej strony. Nie udało nam się skontaktować z działem technicznym DCTK, ale ustaliliśmy, że kominiarze, którzy sprawdzili stan szybów, opisali go jako „opłakany".

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH