Człowiek umierający na raka ma prawo do dializ przedłużających jego życie. Nie zawsze jednak hospicjum je zapewnia, tłumacząc się brakiem finansowana przez NFZ.
Gazeta Wyborcza opisuje historię pacjenta, którego rodzina usłyszała w hospicjum, że przepisy administracyjne wykluczają łączenie procedury medycznego zabezpieczenia godnej śmierci z dializami, które przedłużają życie.
Podobna sytuacja nastąpiła w szpitalu, gdzie trafił pacjent. Choremu zaproponowano pełną opiekę paliatywną, wsparcie psychologa, jednak w przypadku konieczności przeprowadzania dializ zapowiedziano, że zostanie on wypisany do domu.
Rodzina, w porozumieniu z pacjentem zrezygnowała z pomocy w szpitalu. Śmierć była nieunikniona, dializy nie ratowały życia. Jedynie przedłużały je w beznadziejnej sytuacji.
Dlaczego NFZ stawia ludzi przed takimi dylematami?
– Absolutnie nie stawiamy! Jeżeli stan zdrowia chorego wymaga opieki hospicyjnej, a równocześnie dializoterapii - nie ma żadnych przeszkód formalnych, by obie formy leczenia mogły być realizowane równocześnie. Za każdą płacimy osobno. Dializowani mogą być pacjenci przebywający w domu, w hospicjum, w zakładzie opiekuńczo-leczniczym czy w szpitalu. W każdym przypadku zasada objęcia opieką jest taka sama – mówi dziennikarce Gazety Wyborczej Jolanta Pulchna, rzeczniczka Małopolskiego OW NFZ.
Na potwierdzenie tych słów Fundusz przedstawił Gazecie Wyborczej dane, z których wynika, że w ubiegłym i tym roku z takiej właśnie terapii skorzystało 18 chorych, pacjentów hospicjów m.in.: św. Łazarza, Hospicjum Domowego, ZOL.
Więcej na: www.krakow.gazeta.pl
Czytaj więcej: opieka paliatywna | Jolanta Pulchna | dializoterapia | Małopolski Odział Wojewódzki NFZ | opieka paliatywno-hospicyjna
Zielona Góra: ćwiczenia ratowników medycznych