Warszawa: oddziały pediatryczne oblężone; co z koordynacją?

W warszawskich szpitalach na izbach przyjęć tłok; dzieci masowo chorują na zapalenie górnych dróg oddechowych. Pacjenci nie wytrzymują czekania, lekarze - presji.

- Po czterech godzinach czekania matka rocznego dziecka była tak zdesperowana, że wtargnęła do gabinetu. Lekarka zaczęła krzyczeć, że wezwie policję - opowiada Gazecie Wyborczej inna z matek, która też oczekiwała na przyjęcie z dzieckiem.

Jak mówi gazecie Marta Kuczabska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu przy Litewskiej, tam codziennie w izbie przyjęć lekarze przyjmują setkę pacjentów. - Z powodu tłoku i długiego czasu oczekiwania dochodzi do nerwowych sytuacji - przyznaje. - Niestety, nie mamy gdzie zrobić dodatkowych gabinetów. Poza tym brakuje pediatrów.

Do SOR-u na Pradze zgłasza się codziennie ok. 160 dzieci. - U nas, zwłaszcza wieczorami, też trzeba czekać kilka godzin - mówi Mariusz Mazurek, rzecznik szpitala z ul. Niekłańskiej.

Zdaniem Doroty Gałczyńskiej-Zych, dyrektorki Szpitala Bielańskiego, w którym działa oddział pediatryczny, sytuacja jest dramatyczna, dużo dzieci ma zapalenie płuc. Jak podkreśla, szwankuje koordynacja prowadzona przez służby wojewody.

- Prawie codziennie zgłaszamy, że nie mamy wolnych miejsc, a mimo to pogotowie przywozi chorych. Szukamy dla nich miejsc i wieziemy swoim transportem. Dzieci kładziemy już na korytarzu - powiedziała GW.

Więcej: warszawa.gazeta.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH