Szpital Kliniczny Dzieciątka Jezus nie chce leczyć Filipa Zagończyka, niewidomego studenta dziennikarstwa, który rok temu wpadł pod pociąg metra. Powód? "Publiczne kwestionowanie wiedzy i kwalifikacji lekarzy" przez matkę Filipa.

Po długim leczeniu w klinice w Zurychu Filip nie odzyskał jeszcze sprawności. Przez wiele miesięcy walczył z bakteriami, które zaatakowały lewą nogę. Udało się je zwalczyć. Prawej nogi nie dało się uratować - lekarze z UnicersitatsSpital musieli ją amputować. Po powrocie do kraju Filip wymaga dalszego leczenia. Jednak, jak twierdzi Filip żaden szpital w Warszawie nie chce się tego podjąć - pisze Gazeta Wyborcza.

Dziennikarze Gazety przytaczają korespondencję mamy Filipa, Doroty Zagończyk, z dyrektorem szpitala prof. Januszem Wyzgałem. „Zawiadamiam, że nie podejmujemy się opieki medycznej nad nim [Filipem]. (...) publiczne kwestionowanie wiedzy i kwalifikacji lekarzy zatrudnionych w Klinice Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu upoważnia do uchylenia się od opieki nad Synem. W takiej atmosferze nie sposób przyjąć, iż zachowane zostaną właściwe relacje pacjent - lekarz".

Chodzi o kilka zdań pani Doroty cytowanych przez media. Po wypadku Filipa zarzucała lekarzom opieszałość w udzieleniu mu pomocy i opóźnianie jego wyjazdu do Zurychu, gdzie obiecano uratować mu nogi.

Prof. Janusz Wyzgał wyjaśnia, że wedle ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej lekarze mieli prawo odmówić pomocy Filipowi w sytuacji, kiedy matka pacjenta zarzuca lekarzom niekompetencję. Szpital przy ul. Lindleya odesłał Filipa na leczenie do STOCER-a w Konstancinie lub szpitala ortopedycznego w Otwocku.

Najbardziej od rodziny Zagończyków dostało się prof. Andrzejowi Góreckiemu, krajowemu konsultantowi ds. ortopedii, który także pracuje na Lindleya. Filip i jego rodzice nie zgadzali się na proponowany przez niego zabieg. W czasie jednej operacji Filip miał mieć wycięty wyrostek żółciowy, amputowaną prawą nogę, uzupełnione ubytki skóry na lewej nodze. Filip tłumaczy, że to było za dużo jak na jeden raz.

Potem Zagończycy wystąpili do NFZ z prośbą o leczenie Filipa za granicą. Opinię musiał wydać krajowy lub wojewódzki konsultant ds. ortopedii. Na opinię prof. Góreckiego rodzina czekała trzy tygodnie. W końcu wydał ją konsultant wojewódzki prof. Jarosław Deszczyński. Filip na swoim blogu nie szczędził gorzkich słów pod adresem polskich lekarzy i prof. Góreckiego.

To właśnie prof. Andrzej Górecki musi teraz wydać opinię, że Filip nie może być leczony w Polsce, żeby NFZ mógł znów wysłać go do Zurychu. Dziennkarzom GW nie udało się do niego dodzwonić.

Filip korzysta na razie z porad lekarzy w Zurychu. Wymienia z nimi e-maile, przez internet wysyła wyniki badań. Nie ukrywa, że wszystko za własne pieniądze. Jedyne, co teraz może, to zaapelować do polskich lekarzy ortopedów, którzy się nie boją podjąć leczenia, aby to zrobili.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH