Warszawa: chore dzieci muszą, niestety, czekać Wszystkie tzw. pilne przypadki leczone są natychmiast.

W kolejce do oddziału kardiologicznego Centrum Zdrowia Dziecka czeka 1600 pacjentów i ostatni na wizytę mogą poczekać nawet dwa lata.

Oddział kardiologiczny w CZD ma 48 łóżek, wybitnych specjalistów i długą kolejkę małych pacjentów z całej z całej Polski.

– Jedną z przyczyn tak długiej kolejki na pewno jest niska przepustowość oddziału kardiologicznego, który dysponuje tylko 48 łożkami. Ale na problem składają też takie czynniki jak boom urodzeniowy oraz postęp jaki dokonał się w neonatologii – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Paweł Trzciński, rzecznik prasowy lecznicy.

Jak podkreśla, z jednej strony rozwój neonatologii sprawił, że można uratować więcej dzieci, z drugiej zabrakło systemowych rozwiązań by zabezpieczyć obszar leczenia noworodków, na które składają się m.in. specjalistyczne zabiegi.

– Co istotne, wybitni specjaliści pracujący w Centrum Zdrowia Dziecka podejmują się takich zabiegów, których nie robią nigdzie indziej. Stąd kolejki – wyjaśnia Trzciński. – Chciałbym jednak podkreślić, że wszystkie pilne przypadki leczone są natychmiast.

Kolejka powinna wkrótce skrócić się, bo od grudnia szpital zatrudni trzech dodatkowych lekarzy.

Jak podaje dziennik Metro, z podobnym problemem zmaga się drugi taki ośrodek w Polsce: Uniwersytecki Szpital Dzieciecy w Krakowie–Prokocimiu.

Co prawda przyjęcia na oddział kardiologiczny realizowane są na bieżąco, ale wydłuża się kolejka do kardiochirurgii. Powód: brak stanowisk na oddziale intensywnej terapii, na którą trafiają dzieci operacji. Czekam tam na nie zaledwie 12 miejsc, a niektórzy z małych pacjentów przebywają na tym oddziale nawet miesiąc.

Do krakowskiego ośrodka dzwonią rodzice z całej Polski, którym nie udało się zapisać swoich dzieci na leczenie w innych ośrodkach.

Jak informuje Magdalena Oberc, rzecznik szpitala, lecznica nie może przyjmować tych chorych. Leczy tylko w pilnych przypadkach.

Chcąc pozyskać środki  na wyposażenie dwóch kolejnych stanowisk intensywnej terapii, szpital prowadzi zbiórkę pieniędzy do puszek i organizuje koncerty charytatywne. Dotychczas zebrał 60 tys. zł. Potrzeba co najmniej pół miliona.

Michał Pytys, prezes Fundacji na Rzecz Dzieci z Wadami Serca „Cor Infantis” uważa, że sytuacja jest absurdalna, bo z jeden strony system badań prenatalnych pozwala na wczesne wykrywania wad serca, z drugiej – nie ma kto potem leczyć małych pacjentów.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH