Szpital Bielański wypowiedział umowę firmie handlującej tzw. leczniczymi lampami. Zamiast prelekcji na temat leczenia światłem spolaryzowanym, firma w swych reklamach oferowała darmowe zabiegi w placówce.

Jak informuje Życie Warszawy, z treści ulotki reklamowej firmy Medicolux wynikało, że jest to zaproszenie na bezpłatny zabieg leczniczy specjalnym światłami oraz na konsultację ze specjalistą w dziedzinie leczenia światłem. Dodatkowo na każdego zaproszonego czekać miał upominek, a jeden z gości mógł liczyć na „tajemniczy“ prezent o wartości 460 zł. Miejsce akcji: Szpital Bielański.

– Umowa z firmą Medicolux dotyczyła wykładów na temat leczenia światłem spolaryzowanym, a nie sprzedawania produktów czy oferowania zabiegów przeprowadzanych podczas tych prelekcji – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Krzysztof Jarząbek, kierownik działu organizacji i nadzoru w lecznicy.

Firma rozprowadzająca lampy i zachęcająca do ich kupna użyczyła szpitalowi takie urządzenie o wartości ok. 3 tys. zł, z którego na co dzień korzystają pacjenci placówki. W zamian mogła prowadzić w sali szpitala prelekcje na temat leczenia światłem.

– Jednak naszą intencją nie było reklamowanie ani konkretnej firmy, ani produktu – zapewnia Jarząbek.

Gdy okazało się, że na ulotkach obok wiadomości o leczniczych właściwościach światła, widnieje informacja o darmowych zabiegach, a także o prezentach i bonusach, a mniejszym drukiem podana jest nazwa Szpitala Bielańskiego, placówka postanowiła wypowiedzieć umowę.

– Nie godzimy się na takie wykorzystanie wizerunku szpitala. Wypowiedzenie umowy zostało już wysłane listem poleconym do siedziby firmy w Katowicach – informuje  kierownik działu organizacji i nadzoru.

Przedstawicielka firmy Medicolux w powoływaniu się na szpital nie widzi niczego złego:

– Przecież pomagamy ludziom – powiedziała Życiu Warszawy konsultant medyczny Grażyna Kwiatkowska, prowadząca spotkania. – W przychodni na taki zabieg ludzie muszą długo czekać, o ile w ogóle dysponuje ona takimi nowoczesnymi urządzeniami. A z naszych zabiegów jednego dnia może skorzystać 10, 20, a nawet 30 osób.

Adam Sandauer, przewodniczący stowarzyszenia Primum Non Nocere, przyznaje, że od akwizycji nie da się uciec. Jednak, jego zdaniem, podszywanie się pod szpital, instytucję zaufania publicznego pod pretekstem sprzedaży jakichś urządzeń, jest po prostu nieetyczne.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH