Pacjenci pogryzieni przez zwierzęta muszą nieraz jechać co najmniej kilkadziesiąt kilometrów, by uzyskać pomoc medyczną. Dzieje się tak, bo w wakacje wzrasta liczba pogryzień przez zwierzęta. Oddziały zakaźne, gdzie na przysłowiową czarną godzinę przechowywane są dawki surowicy przeciwko wściekliźnie, jako nierentowne, są tylko w nielicznych szpitalach. A i tam ilość przechowywanej surowicy czasami może okazać się niedostateczna.

W województwie warmińsko-mazurskim są cztery oddziały zakaźne. Pacjent teoretycznie powinien jechać tam, gdzie ma najbliżej, ale nie jest to takie proste. Przekonała się o tym jedna z pacjentek, która potrzebowała surowicy przeciwko wściekliźnie: antytoksyny nie było w Olsztynie, Ostródzie ani Elblągu. Najbliższym szpitalem, w którym można było ją dostać okazał się szpital w Giżycku - informuje radio RMF FM.

W środę surowica była dostępna w Piszu, brak jej w Elblągu i w Ostródzie, a w Giżycku wystarczyło jej dla małego dziecka. Szpitale tłumaczą, że nie mogą gromadzić zapasów i muszą zamawiać substancję dla konkretnego pacjenta za pośrednictwem Ministerstwa Zdrowia. To trwa, a antytoksynę należy podać w ciągu 72 godzin. Dlatego dwa dni temu żeglarz pogryziony na Mazurach przez lisa pojechał się leczyć do domu – czyli aż do Lublina.

Jak można przeczytać na stronach internetowych Naczelnej Izby Lekarskiej, w Europie i Polsce głównym źródłem zakażenia jest lis. Pokąsane przez chorego lisa zwierzęta mogą być źródłem zakażenia dla człowieka. W pierwszym rzędzie dotyczy to psów i kotów, rzadziej innych zwierząt domowych. Drobne gryzonie (mysz, szczur, wiewiórka) na ogół nie stanowią zagrożenia wścieklizną dla człowieka. Człowiek nie zakaża się od drobnych gryzoni; ich biotyp nie potrafi wywołać choroby.

Możliwości diagnostyczne pozwalające ocenić, czy w momencie ugryzienia nastąpiło zakażenie, są niewielkie. Dopiero siódmego dnia od pierwszych objawów klinicznych pojawiają się we krwi przeciwciała, czyli tuż przed śmiercią. Wirus dobrze się kryje przed systemem immunologicznym, a organizm źle się broni.

Klinicznie wścieklizna manifestuje się jako ciężkie zapalenie mózgu, kończące się zgonem po upływie 8-12 dni. Okres wylęgania choroby u człowieka trwa 18-60 dni i wykazuje wyraźną zależnośc od miejsca pogryzienia; tułów 1-3 miesiące, twarz, nos krócej niż miesiąc (najkrótszy opisany okres wylęgania 9 dni).

Kiedy pojawiają się pierwsze kliniczne objawy wścieklizny, jest już za późno na leczenie. Żaden z leków przeciwwirusowych podawanych chorym na wściekliznę nie przedłużał życia nawet o jeden dzień. Stąd niezmiernie ważna rola profilaktyki i jak najszybsze podjęcie szczepień w każdym przypadku podejrzenia wścieklizny.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH