Radni warszawskiego Wilanowa na wieść, że w dzielnicy ma powstać ośrodek diagnozujący przestępców seksualnych zaprotestowali. W swoim oświadczeniu napisali, że ich zdaniem zlokalizowanie takiego ośrodka w sąsiedztwie wilanowskich placówek oświatowych oraz w sąsiedztwie kościoła jest wysoce niebezpieczne.

Krajowy Ośrodek Seksuologii Sądowej ma powstać w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Wilanowie. Tam kierowano by przestępców seksualnych na obserwacje.

Pod listem wysłanym do stołecznego ratusza podpisał się Hubert Królak (PO), przewodniczący Rady Dzielnicy Wilanów.

 - Boimy się o bezpieczeństwo mieszkańców, zwłaszcza tych najmłodszych - wyjaśnia Gazecie Wyborczej Królak. - Wiele dzieci korzysta z przystanków autobusowych, które są przy Instytucie. Mamy sygnały od rodziców, że gdy powstanie ośrodek, będą bali się wypuszczać dzieci z domu bez opieki. Musieliśmy zareagować. Osoby z zaburzeniami seksualnymi trzeba leczyć, ale czy takie ośrodki trzeba tworzyć w pobliżu osiedli, na których mieszkają młode małżeństwa z dziećmi?

Podobnego zdania jest radna Danuta Zygańska (PO): - Dwadzieścia lat mieszkałam przy ul. Nałęczowskiej, niedaleko Instytutu, i nieraz widziałam chorych w piżamach, którzy uciekli ze szpitala. Kto nam da gwarancję, że gdy powstanie ośrodek, to się nie powtórzy? To ma być pierwsza taka placówka w Polsce. Nie chcemy być królikami doświadczalnymi.

Królak przyznaje, że na sesję nie zaproszono nikogo z Instytutu. Informacje o ośrodku radni zaczerpnęli z mediów. Nie wiadomo, jak będzie zabezpieczony. Czy po obserwacji pacjenci będą korzystać z komunikacji miejskiej. Sprzeciw radnych ma pokazać, że mieszkańcy mają wiele obaw.

Prof. Lew-Starowicz uważa, że te obawy są bezpodstawne. Zapewnia, że chętnie spotka się z mieszkańcami, ale na razie jest tylko projekt ośrodka. Ministerstwo Zdrowia, które ma go finansować, popiera lokalizację w Wilanowie, bo tam znajduje się Klinika Psychiatrii Sądowej. W ośrodku ma być 9-12 miejsc i ma być on monitorowany całą dobę.

 - Ludzie, którzy tam będą, nie są niebezpieczni dla otoczenia. Chcemy ustalać sposób ich leczenia, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo popełniania przez nich kolejnych przestępstw seksualnych.

Na zarzuty ucieczek z Instytutu Psychiatrii i Neurologii stawiane przez radnych Joanna Meder, zastępca dyrektora ds. klinicznych Instytutu, przyznaje, że zdarzają się ucieczki pacjentów, ale bardzo rzadko. Pamięta kilka w takcie 30 lat pracy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH