Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia | 19-05-2009 06:46

W Polsce nie brakuje stacji dializ, więc dlaczego w Warszawie pękają w szwach?

W Warszawie jest zbyt mało miejsc do dializoterapii. Stacji dializ brakuje przy dużych szpitalach. Niestety, mimo że wzrasta liczba chorych, którzy muszą być dializowani, nie zanosi się na powstanie nowych stacji w stolicy.

Stacje dializ usytuowane przy szpitalach mają największe obciążenie w związku z tym, że pracują przez całą dobę. Ponoszą też najwyższe koszty, ponieważ muszą mieć większy personel.

- Obecna liczba stacji dializ w Polsce jest  wystarczająca - powiedział niedawno Rynkowi Zdrowia prof. Bolesław Rutkowski, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii. Okazuje się jednak, że sporo do życzenia w niektórych regionach kraju pozostawia rozmieszczenie takich placówek.

Na obrzeżach Warszawy i w obrębie całego Mazowsza sytuacja nie jest już tak bardzo zła jak w stolicy. Bez problemu na dializę można dostać się w Siedlcach, Otwocku, Wołominie czy Płońsku.

- Najgorsza sytuacja jest w centralnych dzielnicach Warszawy, gdzie mieszka wielu starszych ludzi, którzy najczęściej korzystają ze stacji dializ. Z dializoterapii nie można korzystać też w wielu warszawskich szpitalach, m.in. w Centrum Onkologii, Szpitalu Bródnowskim, Szpitalu Grochowskim, Szpitalu Wolskim, Szpitalu Klinicznym Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego i Szpitalu Czerniakowskim - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Magdalena Durlik, mazowiecki konsultant w dziedzinie nefrologii.

Samorząd stolicy: nie możemy pomóc

Stacje dializ usytuowane przy szpitalach mają największe obciążenie w związku z tym, że pracują przez całą dobę. One też ponoszą najwyższe koszty, ponieważ muszą mieć większy personel. Tu trafiają też najciężej chorzy, których leczenie jest zarazem najdroższe.

-  Prywatne stacje odciążają te publiczne, mają świetny sprzęt i personel, jednak nie pracują w nocy i w weekendy. Chociaż gdyby udało im się otworzyć placówki w centralnych dzielnicach miasta, tłok w publicznych stacjach zostałby rozładowany. Prywatni inwestorzy tłumaczą jednak, że nie stać ich na budowę czy wynajem lokali w centrum Warszawy. Być może władze samorządowe mogłyby im pomóc - mówi nam prof. Magdalena Durlik.

Niestety, miejski samorząd twierdzi, że pomóc nie może...

- Nie planujemy żadnych inwestycji wspierających sektor prywatny, tym bardziej, że przepisy prawa nie pozwalają na wspieranie inwestycji podmiotów niepublicznych ze środków budżetu miasta - informuje nas Katarzyna Pienkowska z wydziału prasowego biura promocji miasta Urzędu m.st. Warszawy.

Miasto ma zamiar jednak inwestować w placówki, które już działają, a dla których jest organem założycielskim.

- Miasto stołeczne Warszawa jest zainteresowane rozwojem sektora usług publicznych w zakładach, dla których miasto jest podmiotem tworzącym. Ostatnio ze środków miejskich zakupiono 14 urządzeń do dializ dla Szpitala Praskiego - mówi Katarzyna Pienkowska.

Pacjentów przybywa

Na obrzeżach Warszawy i w obrębie całego Mazowsza sytuacja nie jest już tak bardzo zła. Bez problemu na dializę można dostać się w Siedlcach, Otwocku, Wołominie czy Płońsku. Jednak dowożenie tam pacjentów z samej Warszawy stanowi taki koszt, że przy obecnej wycenie dializy przez NFZ przestaje się to placówkom opłacać, a też nie wszyscy chorzy są w stanie wytrzymać trudy codziennego transportu.

Jak mówi nam prof. Magdalena Durlik, na południu Warszawy, gdzie jest chociażby wielka dzielnica Ursynów, nie ma stacji w ogóle.

Szacuje się, że w Polsce dializowania wymaga obecnie 15-17 tys. osób, w tym ok. 1700 na Mazowszu. Liczba takich pacjentów zwiększa się o ok. 5 proc. rocznie z powodów epidemiologicznych (np. wzrostu liczby pacjentów z chorobami cywilizacyjnymi, takimi jak cukrzyca i nadciśnienie tętnicze).