W mieleckim szpitalu, na oddziale Polsko-Amerykańskich Klinik Serca wykonano już pomyślnie trzy zabiegi wszczepianie kardiowertera-defibrylatora - urządzenia monitorującego pracę serca i przywracającego mu rytm.

Pacjent po incydencie zatrzymania krążenia prowadzącym do śmierci klinicznej jest narażony na kolejne śmiertelnie niebezpieczne dla życia epizody migotania komór.

Choć nierzadko udaje się uratować chorego, wciąż jest on narażony na arytmię, tak jak w wyniku blizn pozawałowych. – Urządzenie, które wszczepiamy już w Mielcu powoduje, że praca serca pacjenta jest cały czas monitorowana. Gdy pojawia się arytmia, aparat wysyła sygnały wygaszające ją. Jeśli to się nie powiedzie, wysyłany jest dużo silniejszy impuls elektryczny, który przywraca prawidłową pracę serca. Ale urządzenie to zabezpiecza także przed zbyt wolnym biciem serca – tłumaczy ordynator oddziału, kardiolog Adam Młodziankowski.

– Podczas jednego z wykonanych w Mielcu zabiegów zastosowaliśmy dodatkowo układ elektrod (tzw. resynchronizujący), poprawiający efektywność działania serca, który zmniejsza objawy niewydolności. Poprawia nawet odległe rokowania - dodaje ordynator.

Jak podkreśla Adam Młodziankowski, w Mielcu wykonano już trzy pierwsze udane zabiegi wszczepienia urządzenia monitorującego pracę serca i ratującego zagrożone życie. Tych wszczepień mogłoby być ich więcej, gdyby nie dość szczupły kontrakt z NFZ.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH