Brak dobrej woli ze strony lekarzy oraz obawa przed odpowiedzialnością, to główne przyczyny, dla których w Małopolsce nie udaje się zwiększyć liczby przeszczepów. Województwo małopolskie od wielu lat znajduje się na szarym końcu pod względem liczby pobranych narządów do przeszczepów. W ubiegłym roku lekarze zidentyfikowali i doprowadzili do pobrania jedynie u trojga dawców. W tym czasie w Wielkopolsce zidentyfikowano i pobrano narządy do przeszczepu od 57 dawców, w Zachodniopomorskiem - 54, a na Mazowszu 45 - pisze Dziennik Polski.

- Tak źle nie było jeszcze nigdy - mówi gazecie mgr Irena Milaniak, koordynator wojewódzki Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji "Poltransplant" w Małopolsce. Od stycznia lekarze zgłosili tylko dwóch dawców, z czego jedną osobę z Krakowa.

Są dwie teorie na ten temat. Jedna mówi o tym, że to społeczeństwo nie jest odpowiednio przygotowane, a według drugiej to wina lekarzy, którzy mimo że mają taki obowiązek, nie zgłaszają dawców.

- Nie zgadzam się z opinią, że brak dawców w Małopolsce to wina tylko społeczeństwa. Odpowiedzialni za tę sytuację są również lekarze. Nie chodzi tu o trudności organizacyjne, tylko o brak dobrej woli - mówi dr Piotr Przybyłowski, małopolski konsultant wojewódzki w dziedzinie transplantologii klinicznej.

Od kilku lat w Małopolsce i w całym kraju organizowane są szkolenia dla lekarzy na temat przeszczepów. Przekazywane są na nich wszystkie informacje dotyczące procedur i organizacji. Mimo to w Małopolsce nadal nie udaje się pobierać narządów.

Mała liczba pobrań nie dotyczy tylko woj. małopolskiego. Za Małopolską w statystyce pobrań znalazły jeszcze województwa: podkarpackie (2 dawców) i świętokrzyskie (1 dawca).

- Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Niektórzy lekarze nie potrafią rozmawiać z rodziną, inni uważają, że oczekiwanie na dawcę to dwuznaczna sytuacja. Jeszcze inni boją się, że zostaną oskarżeni tak jak doktor G. o spowodowanie śmierci pacjenta - mówi jeden z warszawskich chirurgów.

Dla transplantologów taka postawa lekarzy sprzeczna jest z podstawową misją lekarza: ratowaniem życia. Narządy jednego człowieka mogą uratować życie nawet kilkorga ludzi. Do przeszczepienia można bowiem pobrać serce, płuca, nerki, rogówkę, wątrobę.

Zdaniem prof. Wojciecha Rowińskiego, konsultanta krajowego ds. transplantologii wyjściem jest szkolenie koordynatorów, którzy będą wiedzieć jak rozmawiać z rodzinami dawców, oraz jakich formalności dopełnić. Niezbędna jest także przychylność dyrektorów szpitali dla procedur donacji.

- Przekonać trzeba całe środowisko medyczne i temu mają służyć spotkania w Izbach Lekarskich, gdzie zaplanowano spotkanie z anestezjologiem, neurochirurgiem i neurologiem, a więc lekarzami tych specjalności, które uczestnicząc w komisjach rozpoznają śmierć mózgu - mówi prof. Wojciech Rowiński.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH