Uganda: doświadczenia pomagają w przygotowaniach do walki z Ebolą

Zanim wybuchła epidemia Eboli w Afryce Zachodniej, najwięcej przypadków tej choroby zarejestrowano w Ugandzie w 2000 roku. Ebola nawiedzała kraj jeszcze cztery razy. Doświadczenie Ugandy może być bardzo pomocne w walce z epidemią.

W zeszłym tygodniu WHO zaklasyfikowała Kenię i państwa sąsiednie jako kraje wysokiego ryzyka. W Ugandzie ogłoszono stan wysokiego zagrożenia Ebolą.

- My zawsze jesteśmy czujni ze względu na nasze doświadczenia - powiedział PAP Solomon Fisseha z zespołu działań kryzysowych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Ugandzie. - Teraz alert wysokiego ryzyka jest ogłoszony ze względu na sytuację w Afryce Zachodniej, jednak dla nas to codzienność. W Ugandzie od 2000 roku wirus Eboli zabijał ludzi czterokrotnie. Często pojawia się również w krajach sąsiednich, takich jak DR Konga czy Sudan Południowy.

W piętek (22 sierpnia) WHO potwierdziła, że w północnej części DR Konga na gorączkę krwotoczną zmarło 70 osób. Gorączka nie była jednak spowodowana wirusem Ebola.

- W tym rejonie Afryki poza Ebolą występuje również choroba marburska, gorączka krymsko-kongijska i żółta febra, przeciw której istnieje szczepionka. W ostatnich latach skutecznie udaje nam się walczyć z Ebolą. Pod koniec 2012 roku szybko udało się zdiagnozować siedem osób, z czego cztery zmarły - powiedział Fisseha.

Najważniejszą bronią w walce z epidemią jest czas - doskonale wiedział o tym Mathew Lukwiya, lekarz który w 2000 zdiagnozował pierwszy przypadek Eboli w szpitalu na północy kraju, gdzie trwała wtedy wojna z okrutną Armią Bożego Oporu.

Mimo chaosu, w jakim znajdował się kraj, władze zadziałały błyskawicznie. Już następnego dnia od wiadomości wysłanej przez Mathew Lukwiyę rząd rozpoczął kampanię informacyjną. Powołano również grupy ochotników - głównie żołnierzy, którzy od drzwi do drzwi szukali chorych, ukrytych przez ich rodziny. Wyszkolone grupy grabarzy zajmowały się pochówkiem. Ebola została opanowana po 5 miesiącach. Z 425 zarażonych zmarła ponad połowa. Dr Lukwiya zmarł w niespełna dwa miesiące po wykryciu pierwszego przypadku.

- Szybka diagnoza, dobra koordynacja, świadomość zagrożenia i kampanie informacyjne to najskuteczniejsza broń w walce z wirusem - przyznaje w rozmowie z PAP dr Solomon Fisseha. - W tej chwili w Ugandzie na granicach i lotniskach jest nasz personel wyposażony w sprzęt medyczny i ochronny. Od czasu wybuchu epidemii w Afryce Zachodniej zarejestrowaliśmy trzy podejrzane przypadki, ale żaden z nich nie był Ebolą. Jednak izolatki są przygotowane na przyjęcie chorych w każdej chwili.

Ministerstwo Zdrowia i WHO apelują do mieszkańców Ugandy o zwracanie uwagi na podejrzane objawy. W stolicy kraju - Kampali - widać zmianę w zachowaniu wielu osób. Ludzie unikają uścisków dłoni i pocałunków. To efekt kampanii informacyjnych prowadzonych przez władze podczas epidemii w ubiegłych latach.

W wykrywaniu wirusa w Ugandzie bardzo dobrze sprawdza się również system mTrack, dzięki któremu wybuch Eboli w 2012 roku zduszono prawie w zarodku. To aplikacja na telefony komórkowe, dzięki której służby medyczne nawet w najdalszych rejonach kraju wysyłają opis symptomów, które wystąpiły u pacjentów, i jeszcze tego samego dnia dostają instrukcje postępowania.

Obecnie Ugandyjski Instytut Badań nad Wirusami (UVRI), współpracujący z amerykańskimi centrami zapobiegania chorobom, otrzymuje wyniki testów na Ebolę w ciągu 24 godzin. W razie potrzeby Instytut wspiera również służby medyczne w DR Konga, czy Sudanie Południowym. W zeszłym miesiącu do Liberii poleciało 20 ugandyjskich ekspertów, którzy ochotniczo pomagają walczyć z epidemią w Afryce Zachodniej.

„Jestem żołnierzem gotowym do walki w Liberii. Będę się zajmował koordynacją lokalnych społeczności” - powiedział dr Joa Okech-Ojony tuż przed odlotem ugandyjskiej gazecie "The Observer". "Teraz priorytetem jest przerwanie łańcucha zakażeń" - podkreślił.

Dr Okech-Ojony w swojej karierze miał do czynienia z Ebolą wielokrotnie. "Jestem askari (afrykańscy żołnierze walczący w kolonialnych oddziałach), a żołnierz to żołnierz. Dopóki wiesz, że wróg czai się w buszu, nie ma czegoś takiego, jak niespodziewana zasadzka" - powiedział.

Sprawna kampanii informacyjna i koordynacja lokalnych społeczności ma kluczowe znaczenie w walce z epidemią, której nie da się zwalczyć bez społecznego zaufania do władz i społecznej współpracy. W Liberii panuje chaos. W środę armia w Monrowii użyła broni i gazu łzawiącego, by rozpędzić tłumy protestujące przeciwko kwarantannie. We wtorek w tym kraju ogłoszono godzinę policyjną.

- Ebola w Afryce Zachodniej zdarza się po raz pierwszy na taką skalę, a na dodatek rozpoczęła się w trudno dostępnych rejonach. Rozumiem tę panikę, która wybuchła. Ludzie zawsze w takich wypadkach stawiają opór. Trzeba im cierpliwie wytłumaczyć, czym jest ta choroba. Przekonanie do siebie społeczności może niestety zająć trochę czasu - podsumował dr Solomon Fisseha.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.