Polska Gazeta Wrocławska alarmuje: we Wrocławiu chore dzieci muszą czekać na wizytę u specjalisty nawet kilka miesięcy. Problem istnieje już od kilku lat, ale tak źle, jak jest w tym roku, dotychczas jeszcze nie było! Sytuacja jest charakterystyczna nie tylko dla Dolnego Śląska.

Konsultanci wojewódzcy również biją w dzwony: sytuacja robi się coraz bardziej dramatyczna.

– Rodzi się coraz więcej dzieci, także wcześniaków, którym medycyna ratuje życie. Nawet takim ważącym 400 gramów. Te dzieci potem trafiają do nas na leczenie – tłumaczy dr Barbara Ujma-Czapska, konsultant wojewódzki ds. neurologii dziecięcej ze szpitala przy ul. Traugutta.

Specjaliści tłumaczą, że po prostu nie nadążają z przyjmowaniem małych pacjentów.

Do kardiologa dziecięcego w szpitalu przy ul. Kamieńskiego rejestratorki zapisują dopiero na czerwiec. Rocznie trzech lekarzy udziela 6 tys. porad i leczy średnio 800 dzieci, które leżą na oddziale szpitalnym. Wszystkich kardiologów dziecięcych jest ośmiu na cały Dolny Śląsk. I pracują tylko we wrocławskich placówkach. Tymczasem w 2007 r. urodziło się w regionie ponad 4 tys. dzieci z wadą serca.

– Oprócz tego przybywa nam małych pacjentów z powodu nadwagi i nadciśnienia, więc potrzeba więcej lekarzy. Przydałoby się jeszcze 8-10 specjalistów - przyznaje prof. Andrzej Boznański, szef Kliniki Alergologii i Kardiologii Dziecięcej wrocławskiej Akademii Medycznej.

Brakuje również neurologów. Powinno być ich trzydziestu. Jest o dziesięciu mniej.

– Przez kilka lat nie było takiej specjalizacji. A kadra nam się zestarzała. Co będzie, gdy za kilka lat zaczną odchodzić na emerytury? Nie będzie miał kto ich zastąpić – przyznaje dr Ujma-Czapska.

Zdaniem szefów placówek, ograniczeniem są też limity, które narzuca Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Lekarz może przyjąć tylko 15 pacjentów dziennie, a my i tak przyjmujemy 20 - przyznaje prof. Anna Noczyńska, kierownik Kliniki Endokrynologii Wieku Rozwojowego wrocławskiej Akademii Medycznej.

Ministerstwo Zdrowia szykuje zmiany, które mają zachęcić lekarzy do pracy. Przypomnijmy, że dziś średnia wieku pediatry, to 58 lat. Resort chce skłonić młodych lekarzy, by swoją zawodową przyszłość wiązali z pediatrią i pokrewnymi specjalizacjami.
Ministerstwo Zdrowia zamierza
• zlikwidować obowiązkowy staż podyplomowy,
• uprościć zasady robienia specjalizacji, z likwidacją podziału na podstawowe i szczegółowe, co skróci czas potrzebny do jej zdobycia,
• ograniczyć Państwowy Egzamin Specjalizacyjny do testu i części ustnej - bez egzaminu praktycznego. I umożliwić lekarzom przystąpienie do PES po raz piąty i kolejny aż do pozytywnego zaliczenia egzaminu w ciągu 48 miesięcy od daty zaliczenia specjalizacji,
• zróżnicować pensje lekarzy rozpoczynających specjalizację w zależności od etapu, stażu i dziedziny.

Na razie dzieci i ich rodzice czekają na zmiany w systemie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH