Sylwestrowi imprezowicze w tym roku nie oszczędzali się. Najwięcej było urazów głowy, głównie nosa. To wszystko wynik nocnych bijatyk. Zdarzały się też poważne urazy nóg i rąk. Było sporo poparzeń. Większość wynikało z nieumiejętnego odpalania petard.
Koordynator pogotowia w Łodzi, kończący dyżur po godz. 7.00 poinformował, że w nocy tamtejsze pogotowie odnotowało ponad 250 wyjazdów z czego 70 procent interwencji spowodowane było urazami.Jak podkreślił Niemirski, w ok. 80 proc. przypadków karetki wzywane były z powodu różnego rodzaju urazów, pobić, niedyspozycji związanych z nadużyciem alkoholu. Pogotowie także interweniowało u 30 pacjentów z obrażeniami po wybuchu petard.
Sporo pracy miały także zespoły Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego wyjeżdżając 180 razy do osób chorych i poszkodowanych w minioną noc. Było to dwukrotnie więcej niż w przeciętną noc w roku i o 24 wyjazdy więcej niż w poprzedniego Sylwestra.
Tutaj 81 osób doznało urazów głowy, obrażeń ciała najczęściej w wyniku upadku pod wpływem alkoholu lub w wyniku pobicia, napadu (25 osób). Na szczęście mało było ofiar sztucznych ogni: tylko jedna osoba z urazem gałki ocznej, (w ubiegłym roku - 7 przypadków).
- Niestety, wzrosła liczba osób, których obrażenia, zasłabnięcia, utrata przytomności związane były z alkoholem: z 48 w ubiegłym roku do 58 w bieżącym roku - poinformowała portal rynekzdrowia.pl Barbara Grzybek-Korgól, rzecznik prasowy KPR.
W woj. zachodniopomorskim także było więcej interwencji pogotowia niż zwykle. Jak poinformowała Elżbieta Sochanowska, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego tej nocy odnotowano o 40 proc. więcej wyjazdów niż zazwyczaj. Zespoły wyjeżdżały na wezwania 560 razy, z czego w samym Szczecinie aż 260.
Od akcji w Nowy Rok rozpoczęli pracę ratownicy GOPR w rejonie Baraniej Góry w Beskidzie Śląskim poszukując siedmiu turystów z Bielska-Białej. Po kilkugodzinnej akcji niefortunni turyści zostali odnalezieni i sprowadzeni do Wisły.
Czytaj więcej: ratownictwo medyczne
Zielona Góra: ćwiczenia ratowników medycznych