Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 16-05-2019 10:12

Transplantacja zakończona przeszczepem szpiku ma uwolnić chorego od immunosupresji

Polscy lekarze podjęli się karkołomnego zadania, którego celem jest wyzwolenie pacjentów od immunosupresyjnych leków zapobiegających odrzuceniu przeszczepów. Jeśli osiągną cel, będzie to niekwestionowany sukces.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Pierwszą próbę przeszczepu narządów i szpiku kostnego od dawcy podjęto pod koniec marca 2019 r.  u sześcioletniego Tymoteusza, który w lipcu 2014 roku, po tym jak połknął granulki żrącego środka chemicznego "Kreta", stracił nasadę języka, krtań, gardło, część szyjną przełyku, kość gnykową, mięśnie.

Pomocy w ratowaniu zdrowia chłopca udzielił prof. Adam Maciejewski, kierownik Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii w Gliwicach. W czerwcu 2018 r . jego zespół  odtworzył chłopcu z jelita grubego przełyk w obrębie śródpiersia aż do poziomu szyi.

Natomiast 21 marca 2019 r. roku w Śląskim Centrum Chorób Serca podjęto się rozległej transplantacji narządów szyi pobranych od zmarłego dawcy. Dziesięć dni po przeszczepie hematolodzy dodatkowo przeszczepili chłopcu pobrany od tego samego zmarłego dawcy zmodyfikowany szpik.

Lekarze na całym świecie są przekonani, że jeżeli u pacjenta poddanego zabiegowi transplantacji narządów zastosuje się komórki pochodzące ze szpiku tego samego dawcy, to jest szansa na wytworzenie tolerancji na pobrany narząd, co ma zapobiec jego odrzuceniu. Tymek jest pierwszym takim pacjentem na świecie.

Zdaniem lekarzy na efekty trzeba poczekać przynajmniej rok. Obecnie chłopiec jest wydolny oddechowo i krążeniowo, przechodzi rehabilitacje.

Próby redukcji leczenia immunosupresyjnego będą podejmowane u pacjenta dopiero po roku, a skuteczność transplantacji zmodyfikowanego szpiku będzie można ocenić nie wcześniej niż po 2 latach.

Więcej: wyborcza.pl