Trąd: zapomniana choroba w Sudanie Płd.

Na pierwszy rzut oka wioska jakich wiele w Sudanie Południowym - najmłodszym i jednym z najsłabiej rozwiniętych państw świata. Jednak w glinianych chatach pokrytych trawą żyją ludzie dotknięci trądem - chorobą przez świat dawno zapomnianą.

"Od stu lat żyjemy odizolowani od społeczeństwa. Mieszkają tu ludzie z różnych części kraju, którzy znaleźli azyl dla swojej choroby" - powiedział Madhor Maker, wódz 140 osobowej wspólnoty. Leprozorium w Malek zostało założone przez brytyjskich misjonarzy w 1905 roku, dając schronienie i opiekę wykluczonym przez społeczności trędowatym.

Trąd jest jedną z najstarszych chorób zakaźnych, która towarzyszy ludzkości. Wywołana przez prątki pokrewne gruźlicy, atakuje skórę, błony śluzowe i układ nerwowy, prowadząc w efekcie do deformacji ciała, ślepoty lub porażenia układu nerwowego. Przenoszona jest drogą kropelkową lub krwionośną przy długotrwałym kontakcie z chorym. Obecnie występuje głównie w Afryce i Azji.

"Wielu ludzi z okolicy nadal wierzy, że ta choroba to wynik rzuconej klątwy i się nas boją" - dodał Maker.

Ze względu na lata wojen domowych w kraju i brak opieki medycznej, większość starszych mieszkańców jest w zaawansowanym stadium choroby. "Nie mogę już pracować, moje palce zjadła choroba" - mówi siedząca pod drzewem kobieta, pokazując okaleczone chorobą dłonie. Nieopodal studni wywierconej przez Polską Akcję Humanitarną bawi się trójka małych dzieci.
 
Ponieważ wielu mieszkańców wioski ze względu na chorobę nie może pracować, żywność jest tu dostarczana przez organizacje dobroczynne. Przybysze z zewnątrz zawsze proszeni są przez mieszkańców wioski o wspólną modlitwę, by uchronić gości przed chorobą. To dlatego wioskę nazywa się "wioską świętych ludzi."

Trąd jest chorobą uleczalną. Według raportów Światowej Organizacji Zdrowia w ostatnich dwudziestu latach wyleczono z niej 14 mln ludzi. W ostatnich latach liczba zachorować spada, średnio wynosi ok. 200 tys.rocznie.

"Dzisiaj zdiagnozowałam trzy nowe przypadki" - powiedziała dr Lilian Machak. "Zazwyczaj przychodzą do mnie pacjenci w bardzo zaawansowanym stadium choroby" - skarży się jedna z trzech dermatologów w ośmiomilionowym kraju.

"Takie leczenie jest bardzo skomplikowane". Przed jedynym gabinetem dermatologicznym w stolicy czeka długa kolejka. "Strach przed piętnem bycia trędowatym działa. Ludzie przychodzą czasem przerażeni, że ta mała plamka to trąd. Chyba bardziej niż choroby boją się, że ktoś rzucił na nich klątwę."

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH