Liczba wypadków tej zimy zbliża się do ubiegłorocznego rekordu, kiedy to ratownicy interweniowali 1754 razy.
Najwięcej wypadków narciarskich w tym sezonie wydarzyło się podczas ferii zimowych, trwających od 17 stycznia do 28 lutego, kiedy to ratownicy TOPR interweniowali 1025 razy. Na szczęście, jak twierdzi ratownik Adam Marasek, w tym czasie nie doszło do żadnego śmiertelnego wypadku na stokach.
Najczęstsze przyczyny wypadków narciarskich, to niewystarczające umiejętności narciarzy i brawura. Często narciarze nie liczą się z innymi uczestnikami stoków narciarskich na przykład zajeżdżając drogę osobie, która słabiej panuje nad nartami.
Do największej liczby wypadków narciarskich dochodziło na stokach w Białce Tatrzańskiej, gdzie jest najwięcej wyciągów. Tam też podczas zimy wypoczywało w tym regionie najwięcej narciarzy.
Jak mówią ratownicy TOPR, narciarze najczęściej doznają urazów nóg. Przeważnie są to skręcenia i załamania, ale zdarzają się też dotkliwe uszkodzenia stawów, wymagające hospitalizacji, a czasem leczenia operacyjnego.
Wśród snowboardzistów przeważają obrażenia rąk, głównie złamania nadgarstka i przedramienia oraz zwichnięcia barku.
Do nietypowego i poważnego w skutkach wypadku doszło tej zimy na wyciągu krzesełkowym w Jurgowie. Młoda narciarka z niewiadomych przyczyn zsunęła się z krzesełka i spadła z wysokości ok. 8 metrów, doznając poważnej kontuzji kręgosłupa, urazu żeber i mocnych potłuczeń. Została śmigłowcem przetransportowana do szpitala.
Czytaj więcej: ratownictwo medyczne | pogotowie ratunkowe | ratownictwo górskie | Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (TOPR)
Problemy z płynnością finansową aptek: czekając na refundację...