Szef prywatnego pogotowia: śmierć Dominiki to wina systemu

Mariusz Dudkiewicz, szef firmy zajmującej się transportem medycznym jest przekonany, że tragiczny przypadek 2,5-letniej Dominiki to codzienność w polskiej medycynie. W rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej tłumaczy, dlaczego dochodzi do takich sytuacji i kto za nie ponosi odpowiedzialność.

Jak twierdzi, to wina systemu. Jeśli system jest zły i chory, ludzie dopasowują się do niego i funkcjonują w nim tak, jak system na to pozwala. W ocenie Dudkiewicza dopóki pacjent w Polsce będzie przynosił stratę jednostce medycznej, która go leczy, tak się będzie działo w każdej dziedzinie: w ratownictwie, nocnej pomocy, szpitalnictwie. Bo dla wielu ogniw systemu pacjent to strata. I w pewnym momencie placówka zaczyna dokładać do tego interesu.

Czyt.: Minister zdrowia spotkał się z konsultantami w sprawie śmierci 2,5-latki

Przekonuje: „Ludzie zatrudnieni w pogotowiu na co dzień są świadkami kolejnych zwolnień i szukania oszczędności. I zaczynają myśleć, że jeśli dalej będą przyjmować, jak leci, to te redukcje będą trwały nadal i w końcu obejmą i ich”.

Dodaje również, że w dużych miastach system ratownictwa działa lepiej, pogotowie rzeczywiście jeździ do wszystkich wezwań. Ale w mniejszych miastach albo na wsiach już nie jest tak kolorowo. Prywatne pogotowia mają umowy na transport medyczny z przychodniami. I nieraz się zdarza, że to one jeżdżą do ludzi w stanach zagrożenia życia, bo pogotowie - tak jak zdarzyło się w przypadku Dominiki - odsyła ludzi do przychodni podstawowej opieki albo ambulatoriów.

Więcej: wyborcza.pl 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH