Chłopiec z wewnętrznymi poparzeniami chemicznymi walczy o życie w szczecińskim szpitalu. Jeśli przeżyje, czeka je długotrwała rehabilitacja.
Lekarze z oddziału anestezjologii i intensywnej terapii Szpitala Dziecięcego przy ul. Wojciecha w Szczecinie walczą o życie 2,5 letniego chłopca. Dziecko ma oparzenia chemiczne jamy ustnej, przełyku i żołądka, powstałe w wyniku połknięcia granulki preparatu do udrażniania rur.
Jest w stanie śpiączki farmakologicznej, oddycha za pomocą respiratora, karmione jest pozajelitowo.
Makabryczną historię opisuje Kurier Szczeciński. Gazeta przytacza opinię Magdaleny Masłowskiej-Krzysztofik, lekarki z oddziału intensywnej terapii, która przyznaje, że przez 19 lat pracy nie spotkała przypadku tak ciężkiego poparzenia chemicznego u małego pacjenta.
Do dramatu doszło w jednym ze sklepów w Stargardzie Szczecińskim. Maluch ściągnął z nisko położonej półki „Kreta”, wydobył z butelki granulki, wsadził je do buzi i połknął. Przerażeni rodzice, pod opieką których przebywał w sklepie, mogli mu już tylko podać wodę gazowaną do wypłukania ust i zabrać dziecko do szpitala.
Po interwencji mediów sprawą zainteresowała się prokuratura. Obsługa sklepu przeniosła wszystkie niebezpieczne substancje na wyższe półki
Więcej: http://www.24kurier.pl
Czytaj więcej: poparzenia | wypadek | Szpital Dziecięcy przy ul. Wojciecha w Szczecinie | śpiączka farmakologiczna
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel