Szczecin: bo SOR-ów jest za mało...

Transport chorych do lecznic trwa zbyt długo. Dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego wini za to niewystarczającą ilość SOR-ów.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, dr Cezary Pakulski, wojewódzki konsultant medycyny ratunkowej w Zachodniopomorskiem na jej łamach miał powiedzieć, że przyczyna w wydłużającym się transporcie tkwi w pieniądzach. Według niego pogotowie zarabia na wożeniu pacjentów od szpitala do szpitala.

1 marca szefostwo szczecińskiej WSPR broniąc się przed tymi zarzutami, zorganizowało konferencję prasową, połączoną z prezentacją pracy załóg pogotowia. Wszystkie dane o ich pracy przekazywane są za pośrednictwem systemu informatycznego. Dzięki niemu wiadomo, kiedy przyjęto zgłoszenie, gdzie jest ambulans, a nawet czy jedzie na sygnale. Dane są archiwizowane w formie elektronicznej i papierowej, co wyklucza możliwość modyfikacji czy zatajania danych.

– Problem tkwi w braku sieci Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Województwo zachodniopomorskie to 23 tys. km kw. powierzchni. Mamy siedem SOR-ów i cztery lecznice z oddziałami kardiologii inwazyjnej w Szczecinie, Koszalinie i Szczecinku. Do niektórych lecznic ratownicy muszą jechać powyżej 100  kilometrów – mówi portalowi rynekzdrowia.pl  Roman Pałka, dyrektor szczecińskiego WSPR.

W jego opinii brakuje też standardów postępowania.

– Tylko w co trzecim zespole karetki jest lekarz,  pozostałe to  zespoły podstawowe składające się z ratowników. Czy to oni mają decydować, gdzie wieźć pacjenta? Czy karetka bez lekarze powinna jechać nawet 100 km z pacjentem do specjalistycznej lecznicy? A może powinna zawieźć go do najbliższego szpitala który posiada podstawowe oddziały i jest w stanie udzielić dalszej pomocy? To pytania bez odpowiedzi – podkreśla dyrektor Pałka.

Uwagi w tej sprawie już wysłał do krajowego konsultanta ratownictwa medycznego i wydziału Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego odpowiedzialnego za nadzór nad systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego w województwie. Nie otrzymał odpowiedzi.

W rozmowie z Gazetą dr Cezary Pakulski zaznaczył, że chory w stanie bezpośredniego zagrożenia życia powinien trafić do najbliższego SOR-u, ale to dotyczy tylko części osób, u których zdiagnozowano zawał. Pozostali pacjenci w stanie stabilnym powinni trafić do szpitali, które zapewnią im najlepszą opiekę. Jak informuje konsultant, tylko w październiku 2009 stwierdził ponad 100 przypadków niewłaściwego lokowania pacjentów.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH