W województwie śląskim służby odpowiedzialne za zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców rozpoczęły działania profilaktyczne przeciwko zagrożeniu świńską grypą. Głównymi punktami, na które zwrócona jest uwaga służb to katowickie lotnisko Pyrzowice, krakowskie lotnisko Balice oraz odcinek granicy z Czechami i Słowacją - podaje Dziennik Zachodni.

Wczoraj (26. kwietnia) w Pyrzowicach pojawiły się już ulotki Głównego Inspektoratu Sanitarnego ze wskazówkami dla podróżujących i wracających z terenów zagrożonych wirusem świńskiej grypy.

- Lotnisko w Pyrzowicach nie ma bezpośredniego połączenia z krajami, w których pojawił się wirus, ale turyści mogą przecież korzystać z połączeń tranzytowych, przez Warszawę i Frankfurt - powiedział gazecie Piotr Sajkiewicz z Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody w Katowicach.

Podróżni, którzy korzystają z lotniska w Pyrzowicach, są informowani o zagrożeniu przez  funkcjonariuszy w trakcie odprawy. Na terenie portu lotniczego całą dobę dyżuruje także lekarz, do którego można się zwrócić w przypadku potrzeby konsultacji i podjęcia decyzji o izolacji pasażera. Podróżujący z zagrożonych rejonów, będą poddawani konsultacjom także wcześniej, na lotniskach krajowych gdzie lądują bezpośrednio.

Funkcjonariusze Służby Celnej w całej Polsce podczas kontroli paszportowej osób przylatujących sprawdzają, czy nie wykazują oni objawów choroby - mówi Jakub Mielniczuk, rzecznik Polskich Portów Lotniczych.

Jeśli zaobserwują, że któryś z pasażerów kaszle, ma gorączkę czy katar, skierują go do zespołu ratowników medycznych, który znajduje się na każdym lotnisku w Polsce. Tam dopiero lekarz, jeśli stwierdzi, że istnieje podejrzenie zarażenia wirusem, wezwie lekarza zakaźnika. A jeśli i on potwierdzi zarażenie, pacjent zostanie poddany kwarantannie. Trzeba także pamiętać, że choroba nie rozwija się od razu - pisze dziennik.

Jeśli ktoś do 10 dni od powrotu z zagranicy zacznie się czuć źle, powinien jak najszybciej zgłosić się do lekarza. I powinien poinformować go, że zakażenie może być efektem wizyty za granicą. A lekarz ma wtedy obowiązek natychmiast zaalarmować sanepid.

- Na pewno nie będzie przesadą, jeśli osoba, która wraca z miejsca zagrożenia, odwiedzi lekarza. Oczywiście nie możemy wpadać w panikę. Katar nie musi od razu oznaczać, że się zaraziliśmy świńskim wirusem. Ze względu na klimat panujący w Meksyku i różnice temperatur zdarza się, że przyjeżdżamy przeziębieni - mówi Grzegorz Hudzik, szef Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarno-Epidemiologicznego w Katowicach.

Grzegorz Hudzik radzi też, aby w razie możliwości odwołać lub przynajmniej przełożyć planowane wyjazdy w rejony zagrożone wirusem H1N1, chodzi głównie o Meksyk, Stany Zjednoczone i Nową Zelandię.

W najbliższych dniach ma również dojść do spotkania śląskich służb sanitarno-epidemiologicznych z wojewodą. Tam zostaną podjęte dalsze decyzje.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH