PAP/Rynek Zdrowia | 24-03-2019 08:45

Światowy Dzień Walki z Gruźlicą przypomina o groźnej chorobie

Obchody przypadającego w niedzielę (24 marca) Światowego Dnia Walki z Gruźlicą mają podnieść świadomość społeczeństwa o tej niebezpiecznej chorobie i zwiększyć wysiłki w celu jej wyeliminowania.

Prątki gruźlicy. Fot. Archiwum

Światowy Dzień Walki z Gruźlicą przypada 24 marca, w rocznicę poinformowania w 1882 r. świata nauki o wyizolowaniu prątka tej choroby przez Roberta Kocha.

Gruźlica jest chorobą zakaźną. Może zaatakować praktycznie każdy narząd, np. węzły chłonne czy stawy i kości, lub wiele z nich jednocześnie (postać rozsiana). Bardzo groźna jest gruźlica opon rdzeniowo-mózgowych u dzieci, ale statystycznie najczęściej atakuje płuca.

Można się nią zarazić przez bliski kontakt, na przykład długotrwałe przebywanie w pomieszczeniu z osobą, która kaszle, odksztusza, mówi lub głośno się śmieje.

Eksperci podnoszą, że u połowy osób zakażonych prątkiem gruźlicy choroba rozwija się w pierwszych dwóch latach od zakażenia. W pozostałej części przypadków występuje tzw. zakażenie utajone (latentne). Wtedy ryzyko zachorowania rozkłada się na kilkadziesiąt lat i utrzymuje z tendencją malejącą do końca życia. Dlatego - jak zaznaczają eksperci - określając sytuację epidemiologiczną tej choroby w Polsce, należy obserwować trendy wieloletnie.

Po drugiej wojnie światowej w Polsce gruźlica była jedną z głównych przyczyn umieralności. W 1950 r. zmarło z jej powodu 26 tys. osób, w tym ponad 3 tys. dzieci do 14 lat. W latach 1957-1959 (systematyczne dane o zachorowalności na tę chorobę w Polsce są dostępne od 1957 r.) zapadalność wynosiła około 300 przypadków na 100 tys. mieszkańców. W 2017 r. zapadalność na gruźlicę wyniosła 15,1 przypadków na 100 tys. ludności.

Zgodnie z definicją Europejskiego Centrum do spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) taką zapadalność - czyli mniejszą niż 20 zachorowań na 100 tys. osób, określa się jako niską. Przy zapadalności poniżej 10 osób na 100 tys. można mówić o zbliżaniu się do fazy eliminacji choroby. W 2017 r. zanotowano w Polsce 5787 przypadków gruźlicy.

W Regionie Europejskim Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) co godzinę wykrywanych jest 30 przypadków gruźlicy - wynika z najnowszego raportu WHO, opublikowanego z okazji tegorocznego Światowego Dnia Walki z Gruźlicą. Autorzy raportu przyznają, że nawet w Unii Europejskiej trudne będzie wyeliminowanie gruźlicy do 2030 r., tak jak jeszcze niedawno zakładano.

Na świecie uznano, że gruźlica jest chorobą społeczną, a na jej rozwój w dużej mierze wpływają warunki bytowe. Dlatego powszechnie kojarzy się z bezrobociem i ubóstwem, których następstwami są niedożywienie, złe warunki mieszkaniowe i sanitarne. Ale chorują także osoby dobrze sytuowane, żyjące w ciągłym stresie, mające obniżoną odporność organizmu. Zachorowaniu sprzyjają również inne choroby, m.in.: cukrzyca, zakażenie HIV, choroby krwi, choroby nowotworowe, pylica płuc, schyłkowa niewydolność nerek.

Osoby chore na gruźlicę chudną, mają bladą cerę i podwyższoną temperaturę ciała. Do częstych objawów należą także nocne poty, stały kaszel (utrzymujący się ponad 3 tygodnie - początkowo suchy, później wilgotny z odkrztuszaniem), utrata apetytu, szybkie męczenie, bóle w klatce piersiowej, krwioplucie i duszności. Eksperci akcentują, że chory na gruźlicę ma dużą szansę powrotu do zdrowia, ale pod warunkiem, że choroba zostanie odpowiednio wcześnie wykryta i zostanie podjęte leczenie.

Szczepionkę przeciw gruźlicy wynaleziono w 1921 r. W Polsce szczepienie przeciw tej chorobie jest obowiązkowe. Program szczepień ochronnych na 2019 r. przewiduje, że szczepienie może być wykonywane przed wypisaniem dziecka z oddziału noworodkowego, czyli przed wyjściem ze szpitala. Wcześniej generalne zalecenie było takie, że powinno być wykonane w ciągu 24 godzin od urodzenia dziecka. W przypadku noworodków i małych dzieci szczepienie pozwala ustrzec się przed najgroźniejszymi postaciami choroby, prowadzącymi często do śmierci. 

Katarzyna Lechowicz-Dyl