Brawa dla lekarzy Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu! Przeszczepili oni serce 9-miesięcznej dziewczynce cierpiącej na kardiomiopatię gąbczastą. To, w skali polskiej, pionierski zabieg.

Po raz pierwszy przeszczepiono serce niemowlakowi. O randze wydarzenia niech świadczy to, że dotychczas najmłodszym "przeszczepionym pacjentem" było 2,5-letnie dziecko. Operację wykonano także w Zabrzu,  10 lat temu.

W Polsce od 1983 r. wykonano 750 transplantacji serca, w tym 41 u dzieci. W Zabrzu dotychczas operacji tej poddano troje dzieci w wieku do 3 lat; 28 – w wieku od 5 do 15 lat oraz dziesięcioro w wieku od 15 do 18 lat.

Pacjentka-niemowlak czekała na operację dwa miesiące. Dziecko pochodzi z Zielonej Góry. Jego matka ujawniła tylko swoje imię. Nie chciała podać imienia swojej córki i nazwiska: – Moje dziecko przez pierwsze cztery miesiące życia było zdrowe. Potem zaczęła się pocić, zaczęło jej się ulewać. Trafiliśmy do pani pediatry, która skierowała córkę na RTG. Lekarze zobaczywszy zdjęcie, wystawili diagnozę: to jest kardiomiopatia. Skierowano nas do ośrodka kardiologicznego w Poznaniu.

Karetką na sygnale
Maluch wraz z matką, Katarzyną, przebywał w poznańskim ośrodku przez dwa miesiące. Gdy wrócili do domu, do Zielonej Góry, panią Katarzynę poinformowano, że jej córka została zakwalifikowana do przeszczepu serca.

– Gdy się o tym dowiedziałam, to od razu miałam taką pierwszą myśl: gdyby coś mnie, lub starszej, 9-letniej, córce stało się, to nasze narządy będą do pobrania! Niech komuś uratują życie, tak jak ktoś uratował życie mojej córeczce.

O tym, że córka trafi na stół, pani Katarzyna dowiedziała się w minioną sobotę (12 lipca). Telefon z Zabrza. Informacja o tym, że do Zielonej Góry jedzie już karetka po dziecko i jej matkę.

– Szybko spakowałam potrzebne rzeczy – opowiada łamiącym się głosem pani Katarzyna. – W cztery godziny pokonaliśmy prawie 500 kilometrów.

Kiedy karetka zdążała do Zabrza, to tu, w Śląskim Centrum, lekarze przygotowywali się do przeszczepu. Sytuację skomplikowała... pogoda. Okazało się bowiem, że samolot, który miał pobrać serce od dawcy nie wystartował, bo nad Śląskiem szalała burza. Samolot wystartował po trzech godzinach, choć burza nie ustała. Nie było innego wyjścia: jeśli dziecku miano przeszczepić serce, to trzeba było lecieć nie zważając na inne okoliczności. Było serce, była pacjentka... Można było przystąpić do operacji.

Sześć godzin

Operację przeprowadzał, wraz zespołem, dr Roman Przybylski – I zastępca ordynatora Oddziału Klinicznego Kardiochirurgii i Transplantologii ŚCCS: – Operację rozpoczęliśmy 13 lipca o 2.50. Zakończyliśmy w sześć godzin później...

Nie trzeba było pytać się pani Katarzyny, co czuje, gdy jej dziecko ma nowe serce i szanse na życie.

– To jak drugie narodziny. I chciałam podziękować wszystkim lekarzom, całemu personelowi ośrodka za to, co zrobili!

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH