Standardy okołoporodowe - na efekty trzeba poczekać

Od kwietnia br. obowiązują nowe standardy dotyczące opieki okołoporodowej. Co faktycznie zmieniło się w tym zakresie, będzie można jednak powiedzieć za jakiś czas - mówi nam prof. Stanisław Radowicki, konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii.

Ciężarne będą chronione przed praktykami szpitalnymi, na które nie wyrażają zgody m.in. nacinaniem krocza i podaniem oksytocyny. Zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia, rodząca ma mieć także dostęp do pełnej informacji o metodach łagodzenia bólu oraz zapewniony kontakt z noworodkiem - nieprzerwany kontakt „skóra do skóry" przez dwie godziny.

W rozporządzeniu zapisano także zalecany zakres świadczeń profilaktycznych w poszczególnych okresach ciąży. Oczywiście nie można jakości opieki medycznej uzależniać od ilości zlecanych badań, ale chyba już teraz można powiedzieć, że w tej kwestii diagnostyka kobiet w ciąży jest coraz lepsza.

Jednak na konkretne efekty wdrożenia nowych standardów - przekładające się chociażby na obniżenie śmiertelności okołoporodowej - będzie trzeba jeszcze poczekać kilka miesięcy. Teraz można powiedzieć jedynie, że środowisko medyczne nie ma problemów z ich przyjęciem. Do tej pory nie mam informacji, by w jakimkolwiek regionie były z tym kłopoty. Być może dlatego, że tak naprawdę wielu lekarzy szereg tych przepisów stosowało już wcześniej.

Oczywiście teraz zostały przewartościowane przez NFZ wyceny wizyt medycznych w okresie ciąży jako następstwo tego standardu. Również położne przygotowują się do większego udziału w procesie ciąż fizjologicznych. Wszystko wskazuje na to, że przepisy w spokojny sposób uporządkują sprawy związane z ciążą i porodem.

Najważniejszą częścią nowego rozporządzenia, regulującego standardy porodowe, jest spis praw kobiety dotyczących przebiegu porodu. Ciężarna otrzymać ma nie tylko oficjalne przyzwolenie na wybór miejsca porodu, ale także możliwość wybrania pozycji, którą uważa za najwygodniejszą dla siebie.

Przepisy dotyczące porodów domowych budzą najwięcej emocji wśród lekarzy. Nie są one popularne na świecie (w Stanach Zjednoczonych stanowią ok. 3 proc. ogólnej liczby narodzin) i nie sądzę, by Polki zaczęły teraz masowo korzystać z tej możliwości. 

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że  niektóre dane wskazują, że owszem - dbałość o rodzącą w warunkach domowych jest na tym samym poziomie, co w warunkach szpitalnych, albo wyższym, ale umieralność dzieci w warunkach pozaszpitalnych jest zdecydowanie wyższa.

Narodziny dziecka w warunkach domowych mogą nieść ze sobą pewne ryzyko, które może wystąpić nawet w najbardziej fizjologicznie przebiegającej ciąży; np. krwotok, w warunkach pozaszpitalnych może stanowić zagrożenie życia matki. I to jest ten moment, który nakazuje nam się przyglądać porodom domowym ze szczególną ostrożnością.

Podstawową rzeczą w położnictwie musi być zawsze bezpieczeństwo matki i dziecka. Jeżeli poród domowy spełnia wszystkie warunki, to jest możliwe. Natomiast jak te porody będą wyglądały w warunkach polskich, pokaże czas. Pozostaje też pytanie - kto będzie odpowiadał za poród w domu zakończony śmiercią dziecka?

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH