Mistrzostwa to najlepsza forma praktycznego sprawdzania umiejętności, nauczania i utrwalania wiedzy. Dzięki zawodom ratownicy nabierają też chęci uczenia się, ciągłego dokształcania. Na zdjęciu najlepsi ratownicy Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.
Parasportowa, mistrzowska rywalizacja ratowników medycznych, to dla nich nie tylko doza emocji... To także najlepsza forma podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Wiadomo, że lepiej sprawdzać je i się w zawodach niż w realnych zdarzeniach.
Jednak i w jednych, i w drugich trzeba wykazać się znajomością procedur, inteligencją, opanowaniem, trafnymi i szybkimi decyzjami.
Ratownicy nie przystępują do zawodów „z marszu”. Nie wychodzą z założenia, że „przecież to moja codzienna praca, więc wszystko wiem i potrafię”. Do startu muszą się przygotować. Tak, jak do codziennej pracy...
Jak pomóc narzeczonemu, który przed ołtarzem w kościele z niecierpliwością wyczekuje już ponad godzinę na ukochaną? To nie pytanie na egzaminie z psychologii, ale zadanie do wykonania dla ratowników medycznych na międzynarodowych zawodach.
– Trzeba wiedzieć, jak porozmawiać, uspokoić. Takie zadanie mieliśmy kiedyś na mistrzostwach w Białymstoku. Jedna z drużyn zawiozła delikwenta do szpitala psychiatrycznego i nie było to dobre rozwiązanie! – opowiada Klaudiusz Nadolny, ratownik z Zespołu Ratownictwa Medycznego Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Chorzowie.
Wraz zespołem ślaskich ratowników niedawno wrócił z VIII Międzynarodowych Mistrzostw Polski w Ratownictwie Medycznym i Drogowym w Lublinie. Tam to jego drużyna ze stacji Pogotowia Ratunkowego w Chorzowie zajęła po raz trzeci pierwsze miejsce w konkurencjach sprawnościowo-technicznych, a grupa ze stacji Pogotowia Ratunkowego w Tychach wywalczyła III miejsce Mistrzostw i stanęła na podium. Używając terminologii sportowej: wróciła z Lublina z brązowymi medalami.
Rywalizacja uczy
Ratownicy we wszelkich zawodach, czy to na szczeblu regionalnym, czy krajowym czy międzynarodowym, biorą udział dobrowolnie, ale prawda jest taka, że każdy ratownik przynajmniej raz powinień w nich wystartować.
– Najlepsi w zawodach są najlepszymi w pracy – ocenia Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.
– Mistrzostwa uczą profesjonalizmu i zgrania w zespole. Potem, w akcji, nie ma zbędnych dyskusji. Widzę, co robi mój partner i już wiem, co sam muszę zrobić. Zawody weryfikują, jak dobrze opanowaliśmy standardy. Poza tym, tam człowiek nabiera pokory i czasem uświadamia sobie, w jakim eyukacyjnym dołku się znajduje – przyznaje Andrzej Mącznik z tyskiej „brązowej” drużyny.
Czytaj więcej: ratownictwo medyczne | Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach | Artur Borowicz | Jerzy Wiśniewski | ratownictwo medyczne mistrzostwa
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel