– Astma jest chorobą, a choroba u wszystkich powinna być leczona. Jeśli nie jest, ludzie ci cierpią. Sportowcy powinni być tak samo traktowani jak inni, a nie gorzej, dlatego, że są sportowcami. To podstawowe założenie. Leki stosowane w dawkach leczniczych nie zwiększają zdolności do wyników sportowych, a w dawkach dużych zostają wykryte testami antydopingowymi – stwierdza profesor Kowalski.
Z kolei dr Stanisław Szymanik, lekarz Polskiego Związku Narciarskiego jest zdania, że dyskusja nad tym czy wziewne steroidowe leki przeciwko astmie zwiększają wydolność organizmu, czy tylko pomagają chorym sportowcom równać w szeregu do ludzi zdrowych, jest czysto akademicka.
– Czy te steroidy nie mają żadnego znaczenia? Gdyby nie pomagały, to z pewnością by ich nie stosowano – mówi doktor Szymanik.
Niedozwolone dozwolone
Rzeczywiście, dyskusja nad stosowaniem wziewnych leków steroidowych prowadzona nawet przez naukowców i autorytety wydaje się pewną zasłoną. Jest oczywiste, że każdy niedozwolony środek, między innymi leki z omawianej grupy steroidów przeciwko astmie, mogą zwiększać pewne parametry wydolnościowe, bo właśnie z tego powodu te leki znalazły się na liście niedozwolonych środków Światowej Agencji Antydopingowej.
Jak podkreśla Stanisław Szymanik, dyskusja przecież nie toczy się na temat leków stosowanych w leczeniu astmy, tylko o lekach z listy antydopingowej. Steroidowe leki mają działanie wyraźnie przeciwzapalne. Zdecydowanie wpływają na restytucję, długość okresu, w którym organizm po wysiłku fizycznym się regeneruje. Te leki z definicji rozszerzają drogi oskrzelowe, którymi powietrze transportowane jest do płuc, co z pewnością wpływa na poprawę wyników sportowych.
Czytaj więcej: astma | leki przeciwastmatyczne | astma oskrzelowa
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel