Od dawna wiadomo, że muzyka ma na człowieka ogromny wpływ. Wpływa na napięcie mięśni, układ krążenia, układ oddechowy, układ pokarmowy. Odpowiednio dobraną muzykę można stosować w łagodzeniu bólu i w czasie zabiegów chirurgicznych, stomatologicznych, w położnictwie, ginekologii.

W Polsce, jedynym ośrodkiem, gdzie bada się wykorzystanie muzyki w medycynie jest Katedra i Zakład Muzykoterapii Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Kieruje nią  profesor, doktor habilitowany sztuki muzycznej, Wojciech Pospiech, do którego przylgnęło określenie: człowiek, który wprowadził muzykę na salony… chirurgiczne.

Sala chirurgiczna, gdzie rozbrzmiewa muzyka mieści się na oddziale kardiologii i chorób wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego im dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, który prowadzony jest przez prof. Jacka Kubicę.

Na dwie godziny przed zabiegiem pacjent objęty autorskim programem prof. Pospiecha musi odpowiedzieć na wiele pytań ankiety psychologiczno-analitycznej. Na jej podstawie terapeuci zdobywają wiedzę o jego muzycznych zainteresowaniach, jego poziomie estetologicznym, o możliwościach percepcyjnych, jak przyjmowane są przez niego bodźce płynące z utworów muzycznych, czy chodzi na koncerty, jakie posiada wykształcenie – ścisłe czy humanistyczne itd.

Dźwięki, jak narkoza
Cała ta wiedza, zdobyta na podstawie ankiet, ma wpływ na tworzony dla pacjenta tzw. drożny program muzykoterapeutyczny, który ma współdziałać z przebiegiem zabiegu. W jego trakcie, bowiem pacjent jest cały czas świadomy, niepoddawany jest narkozie a jedynie znieczuleniu i cały czas odbiera bodźce zewnętrze. Są nimi dźwięki muzyki. Ale nie tylko. Może obserwować monitory i pojawiające się na nich wykresy. Po zabiegu, który trwa około 30 minut, na sali pooperacyjnej pacjentowi w dalszym ciągu towarzyszy muzyka.

– Zabieg jest ogromnym stresem – mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Wojciech Pospiech. – I tutaj jest ogromna trudność w doborze dźwięków. Pacjent inaczej reaguje na muzykę przed zabiegiem, inaczej w jego trakcie i po. Kiedy wchodzi w czasie zabiegu w stres, wręcz w sferę lękową, potrafi zanegować nasze propozycje. Musimy być na to przygotowani. W pierwszej fazie na przykład słucha Catherine Jenkins*. Z uwagi na wysoką skalę głosu tej śpiewaczki i dużą kwestię wrażeniową, która powstaje w trakcie jej słuchania w trakcie zabiegu, trzeba zmienić to później, przykładowo, na coś prezentującego bogatą harmonię barokową – np. suitę Jana Sebastiana Bacha w tonacji d-dur. Wszystko po to, aby przestrzeń w ambitusie** dźwiękowym była mniej obszerna. Trzeba być w tej materii bardzo ostrożnym. Nigdy nie sądziłem, a przecież wydawało mi się, że znam różne reakcje ludzi, że mogą w człowieku zachodzić takie zmiany pod wpływem stresu...

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH