Specjalista: w dziedzinie medycyny ratunkowej zrobiliśmy ogromny krok do przodu Obecnie ważne jest, aby każdy potrafił udzielić pierwszej pomocy - uważają specjaliści Fot. Archiwum RZ

W dziedzinie medycyny ratunkowej w ciągu ostatnich 20 lat nastąpił w Polsce ogromny postęp. Obecnie ważne jest, aby każdy potrafił udzielić pierwszej pomocy - mówił PAP w piątek (13 listopada) dr Dariusz Timler, organizator konferencji medycyny ratunkowej w Łodzi.

- Nie zdajemy sobie sprawy, jak wielki zrobiliśmy krok naprzód. Gdy 20 lat temu zaczynałem pracę, w karetce nie było praktycznie żadnego sprzętu medycznego; mieliśmy leki, a monitorowanie ograniczone było do mierzenia ciśnienia i tętna. Obecnie mamy karetki wyposażone zgodnie ze światowymi standardami - w sprzęt do defibrylacji, intubacji, wentylacji i monitorowania - podkreślił dr Timler, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR) w Wojewódzkim Szpitalu im. Kopernika w Łodzi.

W piątek rozpoczęła się w Łodzi dwudniowa ogólnopolska konferencja naukowa, której tematem są "Powodzenia i niepowodzenia w medycynie ratunkowej". W warsztatach i wykładach uczestniczy ok. 300 lekarzy specjalistów, ratowników medycznych i pielęgniarek z kraju oraz z Wielkiej Brytanii, Ukrainy i Włoch. Będą oni doskonalić umiejętności m.in. w dziedzinie hipotermii, trudnej intubacji, odbarczania odmy, nieinwazyjnej intubacji oraz ultrasonografii.

Na konferencji po raz pierwszy w Polsce zaprezentowane zostaną najnowsze wytyczne europejskie dotyczące medycyny ratunkowej.

- Główny nacisk kładziony jest na to, aby w czasie resuscytacji nieprzerwanie uciskać klatkę piersiową, ponieważ zwiększa to szansę uratowania osoby niewydolnej oddechowo. To informacja ważna także dla osób niezwiązanych z medycyną ratunkową; każdy, kto zetknie się z człowiekiem wymagającym resuscytacji, musi podjąć czynności ratunkowe i nie powinien ich przerywać, zanim przyjedzie karetka - zaznaczył Timler.

Z obserwacji specjalisty wynika, że coraz lepiej do udzielania pierwszej pomocy przygotowane są przez szkoły dzieci i młodzież.

- Dorośli muszą doskonalić swoje umiejętności i nie bać się - jeżeli człowiek nie oddycha i nie ma akcji serca, umiera. Można go uratować, nawet gdy czynności resuscytacyjne nie będą wykonywane perfekcyjnie. Podjęcie uciskania klatki piersiowej jest wyjściem o wiele lepszym niż bierne oczekiwanie na karetkę - dodał.

- Szansa uratowania człowieka przy resuscytacji wynosi 10 proc. To niewiele. Ale pamiętam np. młodą kobietę z zatrzymaniem krążenia, która była poddana 40-minutowej resuscytacji z defibrylacją. Następnego dnia, gdy odwiedziłem ją w oddziale szpitalnym, czytała książkę - po tym, jak dzień wcześniej przez 40 minut znajdowała się w stanie śmierci klinicznej. Takie przypadki świadczą o głębokim sensie naszej pracy - zaznaczył Timler.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH