Żylna choroba zakrzepowo-zatorowa rocznie zabija prawie 50 tysięcy Polaków. Jest bardzo przebiegła, bo często nie daje objawów, więc niełatwo ją rozpoznać. W Polsce chorobę diagnozuje się zaledwie u kilku tysięcy osób rocznie. A według szacunków zapada na nią ok. 80 tysięcy.

To trzecia pod względem częstości występowania, po zawale serca i udarze mózgu, ostra choroba układu sercowo-naczyniowego, która zagraża życiu.

ŻCHZZ obejmuje zarówno zakrzepicę w żyłach głębokich kończyn, jak i zator tętnicy płucnej, do którego dochodzi, gdy skrzep w żyle oderwie się i przypłynie wraz z krwią do płuc.

Lista czynników sprzyjających powstawaniu zakrzepów w żyłach głębokich jest dość długa. To przede wszystkim: unieruchomienie, uraz, operacja, zakażenie, ciąża i połóg, wiek powyżej 40 lat, nowotwór złośliwy, przebyta zakrzepica żylna, przebyty zator tętnicy płucnej, odwodnienie, terapia hormonalna, środki antykoncepcyjne, żylaki, otyłość, trombofilie (zaburzenia krzepnięcia krwi).

Najważniejsze jest prawidłowe rozpoznanie i wczesne leczenie. Niestety, właśnie z tym jest źle. Tymczasem nieleczona ŻCHZZ jest bardzo niebezpieczna. Śmiertelność wynosi według różnych badań od 18 do 38 proc. Przy dobrym rozpoznaniu i leczeniu zmniejsza się do kilku procent. 

Jak przekonuje prof. Witold Tomkowski, prezes Polskiej Fundacji do Walki z Zakrzepicą "Thrombosis", świadomość zagrożeń związanych z tą chorobą jest niezadowalająca.

Więcej: wyborcza.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH