Specjaliści o kardioonkologii. Czy to narodziny nowych standardów leczenia?

- Nawet 50 proc. chorych onkologicznie może cierpieć z powodu schorzeń sercowo-naczyniowych, które utrudniają leczenie pacjentów, a w wielu przypadkach doprowadzają do niepotrzebnych zgonów - twierdzi prof. Adam Torbicki, kierownik Kliniki Krążenia Płucnego i Chorób Zakrzepowo-Zatorowych w Europejskim Centrum Zdrowia Otwock. Onkolodzy i kardiolodzy wspólnie chcą zmienić te statystyki.

Eksperci podkreślają, że sedno leczenia kardioonkologicznego tkwi w tym, aby u pacjenta, u którego doszło do manifestacji ze strony układu sercowo-naczyniowego nie przerywać leczenia onkologicznego. Leczenie onkologiczne wymaga jednak wówczas włączenia terapii pozwalającej chronić serce przed uszkodzeniem.

Pacjenci giną, ale to nie rak
Zdaniem prof. Adama Torbickiego problem sercowo-naczyniowy u pacjentów onkologicznych może zaistnieć z trzech powodów.

Po pierwsze, dlatego że ze względu na rozpowszechnienie tej grupy schorzeń coraz częściej spotyka się chorych onkologicznie, którzy pierwotnie leczyli się z powodu uszkodzenia mięśnia sercowego. Po drugie, u osób z chorobami onkologicznymi często w wyniku toksyczności leczenia przeciwnowotworowego dochodzi wtórnie do uszkodzenia narządów wewnętrznych w tym, przede wszystkim układu sercowo-naczyniowego. Po trzecie, niewydolność mięśnia sercowego mogą spowodować także naciekowe zmiany onkologiczne.

Chorzy ci mogą rozwinąć całe spektrum schorzeń, jak nadciśnienie, zakrzepicę żylną i zatorowość płucną, czy wreszcie najpoważniejszą i najczęściej spotykaną - niewydolność mięśnia sercowego.

- Problem w tym, że lecząc onkologicznie pacjenta nie zapobiegamy tym chorobom. Z tego powodu pacjenci z nowotworem coraz częściej giną nie w wyniku raka, ale z powodu chorób układu krążenia - podkreśla prof. Torbicki.

Sebastian Szmit, internista z ECZ Otwock, tłumaczy że problem ten obserwowano u chorych na raka piersi - wcześnie rozpoznanego, dobrze rokującego. W tej grupie ginie aż 22 proc. chorych, tylko dlatego, że doszło u nich do niewydolności sercowo-naczyniowej wywołanej leczeniem onkologicznym. Przy czym zgony następują nawet kilka lat po zaprzestaniu leczenia.

Potrzebna umiejętna diagnostyka
Prof. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii i Chirurgii w ECZ Otwock podkreśla, że w kardioonkologii chodzi o takie zorganizowanie leczenia onkologicznego, aby nie doszło do rozwoju uszkodzeń narządowych.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH