Trójka niesłyszących dzieci w wieku od 11 do 19 miesięcy zaczęła w piątek (11 września) słyszeć po podłączeniu im procesorów mowy. Wcześniej, 29 lipca br., pionierskie operacje wszczepienia specjalnych, zminiaturyzowanych implantów słuchowych przeprowadził prof. Henryk Skarżyński w Międzynarodowym Centrum Słuchu i Mowy w Kajetanach koło Warszawy.

Miesięczny odstęp pomiędzy wszczepieniem implantu a zainstalowaniem zewnętrznego urządzenia rejestrującego dźwięk - procesora mowy – daje małemu pacjentowi czas na dojście do siebie po operacji – ustępują obrzęki, zdejmuje się opatrunki, elektrody lepiej kontaktują się z tkankami.

Jak powiedział prof. Skarżyński, który dotychczas przeprowadził najwięcej na świecie operacji poprawiających słuch, dzisiejsze testy wykazały, że implanty dobrze działają. Wkrótce, gdy dzieci się do nich przyzwyczają, będą mogły gaworzyć i uczyć się mówić.

– To nowa nadzieja, przełamanie kolejnej bariery – podkreśla prof. Skarżyński.

Wyjaśnił, że do tej pory, ze względu na rozmiary implantów ślimakowych, wszczepianie ich u dzieci poniżej 1. roku życia było praktycznie niemożliwe.

– W naszym ośrodku –bo w innych polskich ośrodkach takich operacji się u tak małych dzieci nie robiło – dzieci były operowane najwcześniej po skończeniu roku życia. Teraz możemy to robić już w wieku 6 miesięcy.

Jak ocenił, jest to ważne, gdyż w tym wczesnym okresie spontaniczny rozwój dziecka przebiega najszybciej. Maluchy w tym wieku mają ogromną chęć do nawiązywania kontaktu, do naśladowania docierających do nich dźwięków, mowy – co objawia się gaworzeniem u dzieci prawidłowo słyszących.

– Dotychczas wyzwaniem dla nas było, aby dziecko mogło się nauczyć słuchać i mówić przed pójściem do szkoły podstawowej. Dzisiaj ta szansa otwiera się o kilka lat wcześniej. Wszczepiając implant w drugiej połowie pierwszego roku życia możemy zapewnić dzieciom niemal naturalny rozwój słuchowy, a następnie rozwój mowy i opanowanie języka. W praktyce umożliwi to przygotowanie tych dzieci do pełnej komunikacji z otoczeniem w wieku 2-3 lat, tj. jeszcze przed pójściem do przedszkola – wyjaśnił prof. Skarżyński.

Zaznaczył, że tak wczesne wszczepienie implantu słuchowego powinno skrócić całkowity okres rehabilitacji i zarazem zmniejszyć jej koszty. Koszt jednego implantu (około 90 tys. zł) oraz koszt operacji są w pełni refundowane przez NFZ.

Nowa generacja implantów, to urządzenia australijskie. Mają znacznie zminiaturyzowane wewnętrzne części elektroniczne oraz procesor mowy. Obecnie to najmniejsze implanty ślimakowe, a przy tym bardziej trwałe i odporne na urazy.

– W tych implantach, zarówno w części wszczepialnej, jak i w części zewnętrznej, wszystko jest jeszcze mniejsze, bardziej przyjazne, bardziej naturalne zwłaszcza dla dziecka, dla którego nawet niewielki ciężar wiszący za uchem może być problemem.

Dzięki użyciu najlepszych materiałów i nowoczesnej konstrukcji implant może w zasadzie starczyć na całe życie, choć nie jest wykluczone, że za kilkadziesiąt lat zostanie wymieniony na jeszcze doskonalszy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH