Śląskie: służby ratownicze ćwiczą działanie podczas katastrofy

Udzielanie pomocy poszkodowanym w katastrofie trenują od środy (7 listopada) w Jastrzębiu-Zdroju strażacy i współpracujące z nimi na co dzień służby. Scenariusz ćwiczeń zakłada poważne zniszczenia po tąpnięciu - np. zawalenia budynków i uszkodzenia gazociągu.

Miejscem działań, które zakończą się w piątek (9 listopada), są obiekty byłej kopalni Moszczenica i Elektrociepłowni Moszczenica. Poza strażakami z kilku województw, ćwiczą też grupy wyspecjalizowane w ratownictwie wysokościowym lub chemicznym oraz grupy poszukiwawcze z psami. W działaniach biorą udział także służby medyczne i policjanci. Rolę poszkodowanych odegra około stu pozorantów. W ćwiczeniach wykorzystane będą śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i policji.

Jak podkreślił rzecznik śląskiej straży pożarnej starszy brygadier Jarosław Wojtasik, nie jest to pokaz sprawności służb, ale działania, które mają wiernie oddać realia rzeczywistej akcji ratowniczej i jak najlepiej skoordynować współpracę przed prawdziwymi akcjami. Dlatego - w zależności od rozwoju sytuacji na miejscu i decyzji dowódców - do Jastrzębia mogą zostać niespodziewanie wezwani strażacy z dowolnych jednostek w regionie.

- Szacujemy, że w szczytowym momencie w akcji weźmie udział nie mniej niż 400 osób - powiedział rzecznik. Ćwiczenia będą oceniane przez obserwatorów wyznaczonych przez komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej, którzy będą mogli decydować również o ich przebiegu.

Praktyczna część ćwiczeń składa się z siedmiu epizodów i potrwa dwa dni bez przerwy. W piątek, w ostatnim dniu ćwiczeń, przedstawione zostaną sprawozdania z działań.

Jeden ze scenariuszy zakłada częściowe zawalenie budynków elektrociepłowni. Służby ratownicze muszą pomóc poszkodowanym i ugasić powstałe pożary. Kolejny epizod to symulacja działań w przypadku uszkodzenia gmachu szpitala, w którym poszkodowanych zostało kilkudziesięciu pracowników i pacjentów.

Jeszcze inny scenariusz zaczyna się od częściowego zawalenia klatki schodowej w wieżowcu i zerwaniu windy, w wyniku czego w budynku zostało uwięzionych 30 lokatorów. - 10 osób wydostało się na dach budynku, gdzie wśród oczekujących wybucha panika, jedna z osób pod wpływem stresu przechodzi załamanie nerwowe, terroryzując pozostałych. Następstwem katastrofy budowlanej jest również rozszczelnienie głównej rury doprowadzającej wodę do budynku i całkowite zalanie kilku poziomów piwnic. W mieszkaniu na ostatniej kondygnacji powstaje pożar odcinając tym samym drogę ucieczki osobom znajdującym się na dachu - wyjaśniał Wojtasik.

Ostatnia duża akcja ratownicza w Śląskiem miała miejsce w marcu tego roku we wsi Chałupki pod Szczekocinami. W wyniku czołowego zderzenia dwóch pociągów zginęło tam 16 osób, a ponad 90 odniosło obrażenia. W najtrudniejszym momencie akcji ratunkowej brało w niej udział kilkuset strażaków i policjantów.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH