Śląskie: ratownicy ćwiczyli na autostradzie A4

We wtorek (18 czerwca) autostrada A4, najruchliwsza droga na Śląsku, została zamknięta z powodu ćwiczeń służb ratowniczych. Pomysł zorganizowania ćwiczeń przeklinali kierowcy, którzy utknęli w rozgrzanych od upału samochodach.

Autostradowa nitka w stronę Katowic, tuż za węzłem Kleszczowa, została zamknięta kilka minut przed 11. Zaraz potem na pustą drogę wjechała cysterna i autobus pełny rannych pozorantów. O zderzeniu dwóch pojazdów centrum zarządzania A4 w Zabrzu zostało powiadomione z jednego z pomarańczowych telefonów alarmowych przy drodze. Po ponad 20 minutach przyjechali strażacy, a później pierwsze karetki pogotowia.

To pierwsze tak duże ćwiczenia na płatnym odcinku autostrady. Na razie obowiązuje tymczasowy plan działań ratowniczych na A4. Ćwiczenia w praktyce miały sprawdzić, czy potrzebne są korekty albo modyfikacje w tym planie.

- Tego typu ćwiczenia, i to jest już pierwszy wniosek, muszą być permanentnie powtarzane. Nie radzimy sobie jeszcze z zabezpieczeniem logistycznym osób, które zostają na autostradzie - przekazuje nam na gorąco pierwsze wnioski Grzegorz Kamionowski, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.

Uważa, że ćwiczenia muszą być przeprowadzane w warunkach najbardziej zbliżonych do rzeczywistych, a zamknięcie autostrady na czas ćwiczeń jest w takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem.

- Ruch był wstrzymany na nieco ponad dwie godziny, ale w przypadku zdarzeń masowych ruch tym bardziej będzie wstrzymany i to na o wiele dłuższy dłuższy czas, zanim policja z prokuratorem przeprowadzi wszystkie czynności procesowe - mówi dyrektor.

Pierwszy wniosek z ćwiczeń jest choćby taki, że nie przewidziano konieczności dostarczenia wody do picia dla osób z aut, które stały w korku. Wprawdzie policja zorganizowała objazdy, ale kierowcy TIRów z nich nie korzystają.

- Zauważalnym problemem jest także identyfikacja osób rannych i zabitych. Pojawił się problem logistyczny w ustaleniu ile osób brało udział w zdarzeniu. Policja podało inną ilość ofiar - 33, pogotowie inną - 44. To jest zbyt duża rozbieżność. Współpraca wymaga dopracowania standardów, te służby muszą operować tymi samymi wskaźnikami - dodaje dyrektor Kamionowski.

Jak podkreśla, w zakresie szykości reakcji służb na zdarzenie masowe, wszystko co jest zawarte w planach i procedurach zostało zrealizowane. Czasy dojazdu straży i pogotowia zostały zachowane. W ciągu 30 minut od pierwszego sygnału od zdarzenia na miejscu pojawił się śmigłowiec.

Jak przekonuje dyr. Kamionowski, ćwiczenia autostradowe powinny być przeprowadzane częściej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH