PAP/Rynek Zdrowia | 28-12-2018 16:20

Śląskie: policja i służby sanitarne apelują w sprawie dopalaczy po zgonie trzech osób

Dopalacze to bardzo groźne substancje. Ich zażywanie jest bardzo szkodliwe dla zdrowia, a w niektórych przypadkach może być śmiertelne - przypominają śląscy policjanci i służby sanitarne po zgonach trzech osób w Mikołowie.

Dopalacze mogą wywołać m.in. zawał, udar, niewydolność wątroby i nerek. Fot. Archiwum

W woj. śląskim w kończącym się roku znacząco wzrosła liczba osób, które zmarły po dopalaczach. Od początku roku to już 16 osób, podczas gdy w całym poprzednim - dwie.

Liczba zarejestrowanych w regionie zatruć od początku stycznia do 9 grudnia - 1036 - jest porównywalna z poprzednim rokiem - podała podczas piątkowej konferencji prasowej szefowa śląskiego sanepidu Urszula Mendera-Bożek. Wyjaśniła, że to informacje oparte na danych, które spłynęły ze szpitali.

- Mamy sprawozdania dwutygodniowe i w tych dwóch tygodniach w woj. śląskim może dojść do zatrucia nawet ponad 100 osób, więc skala jest ogromna - podkreśliła.

Dodała, że służby sanitarne notują obecnie lawinowy wzrost zgonów. W ubiegłym roku na skutek zażycia dopalaczy w regionie zmarły dwie osoby.

Nasilenie przypadków zatruć po dopalaczach rośnie podczas wakacji, ulegały nim osoby w bardzo zróżnicowanym wieku - od 11 do 54 lat, zdecydowana większość to mężczyźni. Według szefowej sanepidu w skali kraju najczęściej do zatruć dopalaczami dochodzi w woj. łódzkim, woj. śląskie jest drugie w tych statystykach. Najmniej podobnych przypadków notuje się na Opolszczyźnie.

Mendera-Bożek zaapelowała do rodziców, by zwracali uwagę na niepokojące objawy związane z zażywaniem substancji psychoaktywnych. To m.in. popadanie z euforii w agresję, szczękościsk, halucynacje, omamy, nudności i wymioty.

- Jeżeli takie objawy wystąpiły nagle, musimy natychmiast udać się do lekarza. Nie możemy na własną rękę podawać leków, dlatego że mogą one wejść w interakcję ze składnikami, które są zawarte w dopalaczach - zaznaczyła.

Jak dodała, ostatnio w niektórych z nich pojawił się znów fentanyl - lek używany w anestezjologii, który w nieodpowiednich dawkach i wraz z innymi środkami może być śmiertelny.

Szef śląskiej policji nadinsp. Krzysztof Justyński zaznaczył, że choć w regionie właściwie udało się zlikwidować sklepy z dopalaczami, odbiorcy zaopatrują się m.in. za granicą, przez internet, czasami dopalacze są wytwarzane na własną rękę, domowymi sposobami.

Komendant zapewnił, że funkcjonariusze mocno koncentrują się na walce z dopalaczami i narkotykami. W 11 miesiącach br. śląska policja wszczęła prawie 3,9 tys. spraw związanych z ustawą o zapobieganiu narkomanii, prawie 2,9 tys. osób usłyszało zarzuty, blisko 260 z nich to nieletni. W tym roku śląska policja przejęła 568 kg narkotyków i ponad 19 kg dopalaczy.

- Każda sprawa, która dotyczy narkotyków i dopalaczy, natychmiast angażuje siły policyjne - zapewnił komendant.

Przypomniał, że w związku tym, co zdarzyło się w Mikołowie, zatrzymano trzech mężczyzn. Poza trzema osobami, które zmarły, w ostatnich dniach do szpitali trafiło także kilka innych osób z powiatu mikołowskiego z obawami zatrucia dopalaczami,

- Prosimy raz jeszcze nie zażywać niczego, absolutnie żadnych substancji niewiadomego pochodzenia, bo jak widać na przykładach z ostatnich dni, może się to skończyć tragicznie - zaznaczył Justyński.

Jak podkreślają specjaliści, dopalacze to substancje działające na ośrodkowy układ nerwowy, wpływające negatywnie na pracę mózgu. Mają postać tabletek, proszków, mieszanin ziół, suszu, kadzidełek czy naklejek, tzw. tatuaży. Są sprzedawane w sklepach lub przez internet pod nazwą artykułów kolekcjonerskich, często z umieszczonym komunikatem "produkt nie do spożycia".