Ciężarna pacjentka z rozpoczętą akcją skurczową została odesłana z Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach. W przypadku tej placówki nie był to pojedyczy przypadek. Lecznica tłumaczy, że ograniczenia przyjęć spowodowane są problemami finansowymi szpitala.

Jak podaje Dziennik Zachodni, dla lekarzy ze szpitali miejskich z całego regionu Centralny Szpital Kliniczny to ostatnia deska ratunku. Lecznica ma najwyższy III stopnień referencyjności. Właśnie do takich placówek powinny trafiać najtrudniejsze przypadki, a więc np. pacjentki z powikłaniami ciążowymi.

W województwie brakuje też specjalistycznego ośrodka dla kobiet z zagrożoną ciążą. Prof. Anita Olejek, konsultant wojewódzki w dziedzinie polożnictwa i ginekologii, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Położnictwa i Ginekologii ŚUM w Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Bytomiu, obliczyła, że obecnie w szpitalach około stu stanowisk reanimacyjnych dla noworodków.

Śląski Urząd Marszałkowski zdecydował o zakupie nowych 17 stanowisk i rozlokowaniu ich w szpitalach w Częstochowie, Bytomiu, Bielsku, Tychach i Jastrzębiu – mówi Dziennikowi Zachodniemu prof. Olejek.

Jako konsultant wojewódzki prof. Anita Olejek oprosiła Centralny Szpital Kliniczny o wyjaśnienie odmowy przyjęcia rodzącej.

Jak podaje Dziennik Zachodni, ordynator I oddziału ginekologii i położnictwa, prof. Jerzy Sikora, pisemnie wyjaśnił, że ograniczenia przyjęć są spowodowane problemami finansowymi szpitala. Nadwykonania na oddziale ginekologiczno-położniczym w CSK wobec NFZ-u wynoszą teraz ok. 500 tys. złotych.

Inne szpitale nie odważyły się na tak drastyczne działania. Dr Wojciech Muchacki, wicedyrektor ds. lecznictwa Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, zapewnia, że NFZ zalega oddziałowi ginekologii i położnictwa z zapłatą ok. 400 tys. zł, ale nie wyobraża sobie nie przyjąć kobiety w zagrożonej ciąży. Na razie radzi sobie przesuwając planowe zabiegi. Podkreśla, że zablokowanie przyjęć w CSK rzutuje na sytuację w innych placówkach. W Bielsku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że od 9 do 20 listopada nie będzie przyjęć na patologię noworodka, bo montowany tam będzie nowy sprzęt reanimacyjny, co wymaga czasowego wyłączenia pracy oddziału.

Rzecznik prasowy śląskiego oddziału NFZ Jacek Kopocz podkreśla stanowczo, że szpital bez względu na dług i ograniczenia kontraktowe musi przyjąć pacjenta w przypadku zagrożenia zdrowia i życia. Zapewnia, że Fundusz szuka środków, by zapłacić za te nadwykonania. W grę mogłoby wchodzić np. przesunięcie niewykorzystanych środków między oddziałami w ramach szpitala lub między szpitalami.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH