Śląsk: przybyło defibrylatorów w kopalniach

Przyczyną ok. 95 proc. naturalnych zgonów, do których dochodzi podczas pracy w kopalniach węgla, jest zawał lub zatrzymanie akcji serca. Górników mogą wówczas uratować defibrylatory - 10 takich urządzeń kupiła właśnie Kompania Węglowa.

Dotychczas Kompania – zatrudniająca ponad 60 tys. osób największa górnicza firma – miała tylko 5 defibrylatorów. Dokonany przy udziale firm z grupy PZU zakup 10 kolejnych (za 200 tys. zł) sprawia, że teraz będą one we wszystkich kopalniach spółki, choć jeszcze nie przy każdym szybie, z którego korzystają górnicy.

Stopniowo defibrylatorów ma jednak przybywać. W innych górniczych firmach – w Jastrzębskiej Spółce Węglowej i Katowickim Holdingu Węglowym – te urządzenia są już we wszystkich punktach opatrunkowych.

Przekazane w poniedziałek (11 października) defibrylatory trafią do przyszybowych punktów opatrunkowych. W razie potrzeby ich pracownicy zjadą pod ziemię tak szybko, jak tylko będzie to możliwe. Szybkość reakcji jest tu bardzo ważna, bo dotarcie do górnika na jego podziemnym stanowisku pracy może trwać nawet kilkadziesiąt minut – zdarza się, że odległość od przodka do szybu wynosi nawet kilka kilometrów, a nie zawsze można skorzystać z podziemnego transportu.

Specjaliści wskazują, że o szansach na uratowanie życia w przypadku zawału serca lub zatrzymania akcji serca decydują pierwsze minuty. Dlatego nawet gdy akcja ratownicza jest prowadzona prawidłowo, często po przybyciu do pacjenta lekarz może jedynie stwierdzić zgon.

Z danych nadzoru górniczego wynika, że w ciągu ostatnich 10 lat w polskich kopalniach zmarło śmiercią naturalną podczas pracy ok. 130 górników. Przyczyną aż 95 proc. tych zgonów były zawał lub zatrzymanie akcji serca.

Najwięcej – 71 proc. naturalnych zgonów w górnictwie – następuje podczas pracy, 17 proc. po jej zakończeniu, podczas powrotu, a 12 proc. podczas dojścia na stanowisko. Najwięcej zmarłych pracowników – 60 proc. – miało od 41 do 50 lat, 20 proc. przekroczyło 50. rok życia, pozostali byli młodsi.

Każdego roku podczas pracy umiera kilkunastu górników, np. w zeszłym roku –15, a rok wcześniej – 18. W tym roku zmarło już 12 osób, z czego 11 w kopalniach węgla kamiennego. Ostatni zgon nastąpił w minioną niedzielę – w kopalni "Piast" 650 m pod ziemią zmarł 35-letni górnik.

W ocenie ekspertów Wyższego Urzędu Górniczego, zapobieganie chorobie wieńcowej wśród górników powinno być prowadzone w trzech aspektach: prewencyjnym, promocyjnym i ratowniczym. Górnicy powinni dostać informacje na plakatach i ulotkach na temat choroby wieńcowej i zapobiegania jej, a także przejść powszechne szkolenie z udzielania pomocy przedmedycznej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH