Śląsk: pacjent z zawałem trafia od razu tam gdzie trzeba, ale nie zawsze...

Śląski NFZ i Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach zleciły kontrole, jak często pacjenci z zawałem lub udarem mózgu są wożeni od szpitala do szpitala, zanim uzyskają pomoc.

„Gazeta Wyborcza“ informuje, że z kontroli wynika, iż w dwóch z czterech skontrolowanych stacji pogotowia nie stwierdzono ani jednego przypadku, w którym chory nie byłby od razu wieziony tam, gdzie trzeba. W dwóch innych stacjach na 4-5 zawałów zdarzał się jeden taki przypadek. Większą liczbę podobnych zdarzeń odnotowano natomiast w izbie przyjęć Szpitala Rejonowego w Zabrzu.

Jak wyjaśnia Jacek Kopocz, rzecznik Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, sytuacja dotyczy kilku przypadków, kiedy pogotowie przywiozło do zabrzańskiego szpitala pacjentów ze wstępnym rozpoznaniem zawału lub udaru.

– Problem polega na tym, że często do szpitali trafiają pacjenci przywożeni nie przez jednostki należące do systemu ratownictwa medycznego, ale przez sanitarki czy ambulanse, będące na „wyposażeniu“ kopalni i zakładów przemysłowych. To są karetki spoza systemu i naturalnym odruchem jest transport pacjenta do najbliższego szpitala – ocenia Kopocz.

Wówczas istotnie dzieje się tak, że personel izby przyjęć wzywa karetkę, by przewieźć pacjenta na oddział udarowy lub kardiologiczny szpitala specjalistycznego. Niestety, w tym czasie upływają bezcenne minuty, decydujące o życiu chorego.

Ponadto, jak zauważa Kopocz, pacjent może mieć symptomy podobne do zawału serca. Dopiero rozpoznanie lekarskie i wykonanie badania EKG, skutkuje podjęciem decyzji o przewiezieniu do innego szpitala.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH