Pięciu górników poparzonych w wyniku zapalenia metanu w kopalni "Wujek-Śląsk" przewieziono do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich ze szpitali w Sosnowcu i Katowicach.
Przewieziono dwóch przytomnych górników z oddziału chirurgii Wojewódzkiego Szpitala Wojewódzkiego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu i trzech w cięższym stanie z Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu. Stan wszystkich pięciu jest jednak stabilny. Na transport zgodzili się m.in. specjaliści z „oparzeniówki”.
Jako stabilny siemianowiccy lekarze określali również rano stan 18 poparzonych, którzy trafili tam po katastrofie. Dwaj najciężej ranni są utrzymywani w stanie sedacji, czyli snu, który pomaga w ich leczeniu.
W siemianowickiej „oparzeniówce” przebywa 23 górników, w tym pięciu na oddziale intensywnej opieki medycznej. Jak podkreślają siemianowiccy lekarze, ciągle jest zbyt wcześnie, by oceniać szanse górników, to bowiem nadal początkowe stadium choroby oparzeniowej.
Być może w najbliższym czasie do CLO trafią kolejni górnicy przebywający obecnie w innych szpitalach. By było to możliwe, do „oparzeniówki” trafił już dodatkowy sprzęt, m.in. respiratory na wypadek, gdyby stan rannych miał się pogarszać.
– Nie ma niebezpieczeństwa, aby na leczenie górników zabrakło pieniędzy – zapewnił dyrektor CLO dr Mariusz Nowak.
Koszt leczenia górników w CLO może sięgnąć kwoty rzędu 2 mln zł. Kosztowna jest przede wszystkim nowatorska metoda przeszczepu tkanek pobranych od pacjenta i namnożonych w pracowni „oparzeniówki”.
Czytaj więcej: Mariusz Nowak | Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich | poparzeni górnicy | poparzenia górników
OZZL poprze protest pacjentów przed MZ w Dniu Dziecka