Senacka komisja zdrowia: medycyna estetyczna dla lekarzy, nie kosmetyczek Fot. Oceanview MedSpa/Flickr.com (CC BY-SA 2.0)

Zabiegi tzw. medycyny estetycznej, które dziś są wykonywane przez kosmetyczki, powinny być zarezerwowane dla lekarzy - ocenili członkowie senackiej komisji zdrowia, która obradowała w poniedziałek (5 marca). Ich zdaniem, brak nadzoru nad kosmetyczkami zwiększa ryzyko powikłań po zabiegach.

Jak zaznaczył krajowy konsultant Ministerstwa Zdrowia w dziedzinie chirurgii plastycznej prof. Jerzy Strużyna, z tą dziedziną wiąże się wiele nadużyć i zagrożeń dla zdrowia pacjentów. Ocenił, że zabiegi tzw. medycyny estetycznej często wykonują osoby niemające wykształcenia medycznego.

- Propozycję odbycia kursu z zakresu medycyny estetycznej otrzymał na przykład mój kolega, górnik. Mówiono mu: "przekwalifikuj się, będziesz dobrze zarabiał" - powiedział prof. Strużyna.

Podkreślił, że wykonywanie takich zabiegów przez osoby niekompetentne prowadzi do częstych powikłań. - Część tego typu przypadków nigdy nie ujrzy światła dziennego, a część po prostu jakoś gubi się w naszym systemie. (...) Ja uważam, że tzw. medycyną estetyczną powinni się zajmować dermatolodzy, chirurdzy, chirurdzy plastyczni. Bardzo łatwo jest stosować metody pseudolecznicze, ale bardzo trudno jest pozbyć się powikłań - wyjaśnił.

Jak zaznaczył prof. Strużyna, wielu ludzi wybiera zabiegi w salonach kosmetycznych zamiast zabiegu w gabinecie lekarza specjalisty, ponieważ - jego zdaniem - kosmetolodzy mówią: "robimy to bezboleśnie, taniej, a efekt jest taki sam". - Nie ma weryfikacji tego, nikt nie weryfikuje lekarzy medycyny tzw. estetycznej, nikt ich nie uczy naprawdę, nie mają nadzoru, w związku z czym jest bezhołowie - ocenił.

Prof. Streżyna zaapelował, by powołać komisję, która ustali "zasady, obowiązki i ograniczenia w medycynie estetycznej i oddzieli sprawy innych zawodów od medycyny". - Kosmetolog nie jest zawodem medycznym, więc jak może wykonywać zabiegi medyczne? A wiem, że kosmetyczki to robią - wstrzykują kwas hialuronowy, wstrzykują botoks. Powikłania są tragiczne - zaznaczył.

Konsultantka krajowa w dziedzinie dermatologii i wenerologii prof. Joanna Maj dodała, że sami lekarze często organizują 48-godzinne kursy dla kosmetologów, podczas których uczy się m.in. podawania toksyny botulinowej. - Wystarczy, że ktoś jest na takim kursie - nie musi być lekarzem - i dostaje certyfikat. Społeczeństwo nie ma świadomości, że to, co wisi w gabinecie kosmetyczek, te certyfikaty, jest bezwartościowe - oceniła.

Podkreśliła, że osobny problem to brak kontroli nad preparatami używanymi w gabinetach medycyny estetycznej. - Dlaczego u kosmetyczek zabiegi są tańsze? Ponieważ preparaty, których używają, są tańsze. A dlaczego? Bo pochodzą z niewiadomych źródeł. Gdzie jest nadzór farmaceutyczny? - zapytała retorycznie prof. Maj.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH