Lekarze z SOR-ów alarmują, że masowo trafiają do nich pacjenci kwalifikujący się do lekarza rodzinnego lub przychodni specjalistycznej. Utrudnia to udzielanie pomocy w nagłych wypadkach i - przy okazji - niemało kosztuje

Dlaczego chorzy wybierają oddział ratunkowy? Bo zostaną przyjęci natychmiast, a na wizytę u specjalisty trzeba czekać miesiącami. Największy ruch jest po południu, kiedy nie można już ich odesłać do przychodni. Powinna ich przyjmować tzw. nocna pomoc lekarska, ale ta w wielu miastach nie dział
W dodatku na badania do szpitali odsyłają ich często lekarze z przychodni.

- Chorzy mówią nam o tym wprost - potwierdza dr Michał Maksymowicz, lekarz medycyny ratunkowej z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. - Wszystkie koszty badań diagnostycznych zostają przerzucone na szpital, a działalność oddziału ratunkowego niemal wszędzie przynosi straty.

Lekarze szacują, że aż jedna trzecia pacjentów skierowanych przez innych medyków na oddziały ratunkowe nie wymaga hospitalizacji. Ponad połowa interwencji oddziałów pogotowia ratunkowego działających przy szpitalach jest nieuzasadniona.

- We wszystkich tych przypadkach lekarze ratownictwa medycznego wykonują pracę za przychodnie, lekarzy rodzinnych i specjalistów - mówi Maksymowicz.

- Z 6,5 tys. pacjentów miesięcznie blisko 2,5 tys. wymagało pilnej interwencji. Pozostali powinni być obsłużeni przez lekarzy pracujących w przychodniach -  ocenia Bogusław Poniatowski, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego w Białymstoku i wojewódzki konsultant ratownictwa medycznego.

Rozwiązanie znalazł szpital w Grudziądzu, który prowadzi zarówno przychodnię oferującą nocną pomoc medyczną, jak i oddział ratunkowy.

- Mamy oddzielne karetki - wyjaśnia dr Marek Nowak, dyrektor grudziądzkiej placówki. - Nie ma mowy, żeby do pacjenta, który zgłasza, że ma gorączkę, wyjechała karetka pracująca na rzecz oddziału ratunkowego. Ta osoba może poczekać, bo gdyby doszło do wypadku, rannym nie miałby kto pomóc.

Pacjenci są w szpitalu dzieleni na tych, którzy wymagają albo pomocy lekarza w przychodni (tam są przyjmowani w kolejności zgłoszeń), albo pomocy oddziału ratunkowego (tam o kolejności decyduje stan chorego).

- Udało się nam rozładować zatory - mówi Nowak. - Blisko 90 proc. pacjentów jest trafnie kierowanych na oddział ratunkowy, a to duży sukces. Dzięki temu działalność oddziału ratunkowego nie przynosi strat.

Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH