Karetki pogotowia wezwano na pomoc dopiero 40 minut po wypadku w kopalni Wujek - Ruch Śląsk - tak twierdzi Michał Świerszcz, koordynator akcji ratunkowej. Zazwyczaj w takich sytuacjach, zgłoszenie pojawia się znacznie szybciej.

Pogotowie ratunkowe na miejsce jechało dziewięć minut. Pierwsza karetka pojawiła się przed kopalnią Wujek - Ruch Śląsk o godzinie 11:02. Do zapłonu, lub wybuchu metanu doszło o godzinie 10:12. Michał Świerszcz powiedział reporterowi RMF FM, że zazwyczaj w takich sytuacjach zgłoszenie pojawia się znacznie szybciej.

Jeszcze przed przyjazdem pogotowia na miejscu pracowali ratownicy górniczy, którzy udzielali rannym górnikom pierwszej pomocy. Reporter radia chciał poprosić o komentarz Andrzeja Bieleckiego, głównego inżyniera kopalni. Niestety od rana nie odbiera telefonu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH